Dzieło Biblijne

Wiara setnika

Email Drukuj

WIARA SETNIKA

Wiara jest fundamentem życia chrześcijańskiego; jest wchodzeniem Jezusa w sedno tego życia i powoduje jego reorganizację; przynosi ze sobą nowość motywacji, zasad i systemu wartości. Modeli i wzorów wiary w Boga i ufności wobec Jego nieskończonej dobroci można by wyliczać bardzo dużo. Wielu z nas ma swych „ulubionych świętych” w tej dziedzinie, jak również w swym środowisku dostrzega ludzi sprawiedliwych, którzy „uwierzyli miłości” (1J 4,16), którzy „zaufali Panu” (Iz 40,31), i których „wiara działa przez miłość” (Ga 5,6).

Patrząc na dzisiejszy, zagoniony i zmaterializowany świat, łatwo można dojść do wniosku, że codzienność często nie sprzyja pogłębianiu wiary i coraz więcej osób unika wymagań odnośnie obyczajów i postępowania, które wypływają z relacji do Boga. Młodzi ludzie szukający sensu życia, boją się jakiejkolwiek formy zaufania, zawierzenia i budują własną przyszłość na niedowierzaniu i podejrzliwości wobec wszystkiego i wszystkich. Także i wśród osób konsekrowanych nagląca staje się potrzeba refleksji nad tym zagadnieniem.Powyższa obserwacja potwierdza fakt, że wiara jako relacja międzyosobowa, angażująca całego człowieka jest zagadnieniem bardzo żywym. Problem wiary nie dotyka tylko współczesnych ludzi, był on także aktualny w czasach Jezusa. On sam zadawał pytanie: „Wierzycie w Boga?” i jednocześnie wysuwał propozycję: „I we Mnie wierzcie” (J 14,1). Spełniał też prośby tych, których wiarę uznał za wzorcową, bo potrafili dać świadectwo swego zaufania w Bożą Moc.Dla mnie wciąż pełen tajemnicy pozostaje przykład wiary setnika z Kafarnaum, ukazany przez dwóch Ewangelistów: Mt 8, 5-13; Łk 7, 1-10.

Cóż w tym modelu mnie zadziwia? Przede wszystkim prostota człowieka, pogańskiego żołnierza, który został pochwalony za wiarę, którą się nie obnosił. Nadto pochwałę tę Jezus skierował nie bezpośrednio do setnika, ale do ludzi, którzy myśleli, że to ich winno uważać się za wierzących.

Setnik zanim zwrócił się do Jezusa z prośbą, sam musiał Go odnaleźć, może nawet przedrzeć się przez spory tłum, który otaczał Nauczyciela. Nie trudno jednak uwierzyć w taką postawę i przyjąć, że nikt specjalnie nie musiał namawiać dowódcy na to, by sam wyszedł na ulice Kafarnaum i szukał pomocy dla sługi, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że każdy cud biblijny stanowił osobiste spotkanie i stawał się dla odbiorcy zaproszeniem do wyznania wiary.

Czytając ten tekst ewangeliczny po raz kolejny łatwiej mi zrozumieć słowa św. Pawła, który pisze, że „w Chrystusie Jezusie ani obrzezanie, ani jego brak nie mają żadnego znaczenia, tylko wiara, która działa przez miłość” (Ga 5,6). Wielkim symbolem takiej wiary pozostanie na zawsze ów setnik. Jego wstawiennictwo za chorym sługą w tamtych czasach było gestem humanitaryzmu zarówno u Żydów, jak i pogan. Z prośby, którą kieruje on do Jezusa można stwierdzić, że był dobrym człowiekiem, umiał współczuć ludzkiemu cierpieniu, a ze sługą łączyły go raczej bliższe więzy. Musiał być też wrażliwy na to, co słyszał i zapewne krytycznie oceniał różne sytuacje. Przecież, jak wielu innych Żydów i pogan, mógł wcale się nie zainteresować Nauczycielem i Cudotwórcą, o którym tak głośno było w okolicach Kafarnaum. Właściwie ta wrażliwość, różna od zwykłej ciekawości i logicznego rozumowania, doprowadziła go do spotkania z Jezusem.

Poganin prawdopodobnie zaskoczony natychmiastową odpowiedzią Jezusa, który wyraził chęć odwiedzin i uzdrowienia sługi, poczuł się niegodnym zaproszenia do swego domu tak wielkiego Uzdrowiciela, o którym zapewne wiele słyszał. W.8 zawiera pierwszą część wyjaśnienia dowódcy, które wskazuje na jego postępowanie naprawdę godne podziwu. Z pewnością każdy na jego miejscu byłby zadowolony z pierwszej propozycji Jezusa (w.7), ale setnik w swej delikatności, świadomy, że jako poganin nie ma żadnego prawa  do miłości Zbawiciela; uważał osobiste odwiedziny za zbyteczne i tak jak potrafił wyraził głębokie i jasne zrozumienie Jego pozycji i Jego władzy. Poprosił Jezusa tylko o wypowiedzenie słowa, mocą którego jego sługa miał być uzdrowiony.

Wiara potrzebuje ludzkiej prostoty, a ten prosty rzymski żołnierz nie snuł domysłów, co się wydarzy, gdy ujrzy Jezusa. Nie zastanawiał się, w jaki sposób ma Go prosić i czy w ogóle powinien prosić o cokolwiek w obecności Żydów. Setnik był przekonany o mocy słów Jezusa, które potrafiły dokonać konkretnych czynów. Gdy Jezus oświadczył, że przyjdzie uzdrowić chorego sługę, setnik odpowiedział, że nie jest godny, by dostąpić takiego zaszczytu; i przekonany jest, że wystarczy rozkaz Jezusa, aby sługa odzyskał zdrowie.

Setnik rozmawiał z Jezusem, jak z kimś bliskim, komu można zwierzyć się ze swojego bólu. Miał on już swoje wyobrażenie o Jezusie i posiadał zaczątek wiary, która potrzebowała tylko wzrostu. Dlatego zdecydował się on zbliżyć do Jezusa, jednak nie domagał się niczego siłą: nie biegł za Jezusem, nie krzyczał i nie był nachalny. Nawet nie wziął ze sobą żołnierzy, którzy mogli mu pomóc przecisnąć się przez tłum, by dotrzeć do Uzdrowiciela. Decyzję zostawił Jezusowi, a sam zaufał głęboko, że ma On moc rozkazać chorobie i ta będzie posłuszna; tak samo jak rozkazom dowódcy posłuszni byli jego żołnierze i słudzy. Setnik wypowiadając słowa: „Panie nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie” (Mt 8,8), ukazał swoją wielką wrażliwość. Tę wrażliwość, którą my, ludzie pośpiechu i super organizatorzy spraw zewnętrznych często w sobie i w innych zagłuszamy. Ona to prowadzi do pokory, prawdy o nas samych oraz szacunku wobec inności braci i sióstr i staje się fundamentem wiary.

Wierzyć w aspekcie mającego się dokonać cudu uzdrowienia, oznacza zaufać mocy Boga działającego przez Jezusa; uznając jednocześnie swoja niegodność, małość i niewystarczalność. Wiara setnika wyraża jego dyspozycyjność i staje się ufną nadzieją, że to, co dla niego nie jest możliwe, uczynić może Jezus swoim słowem. Wypowiedź Jezusa zawiera jedną z najpiękniejszych w NT pochwał żołnierzy. Są to także słowa, które mają zawstydzić Żydów i pobudzić ich do zgłębiania wiary. Wiara, bowiem, której wymagał Jezus podczas działalności cudotwórczej odnosiła się do wszechmocy Bożej. Miała ona być aktem zaufania Bogu, oparciem się na Nim i aktem posłuszeństwa wobec Niego. Jezus świadomie wybiera poganina, by dać wzór takiej wiary.

Żydzi, którzy gromadzili się wokół Jezusa, zostali przez Niego nazwani „niewiernym i przewrotnym plemieniem” (Mt 17,17), co oznaczało, że nie wystarczy ciągle zewnętrznie składać wyznania wiary, by być ludźmi wierzącymi. Setnik z opowiadania Mateuszowego jest jednym z pogan, którzy z wiarą przychodzą do Jezusa i przed którymi On otwiera bramy Królestwa. Jezus przeciwstawia wiarę pogan, niewierze Żydów, którzy pierwsi zostali powołani do Królestwa Bożego. Zostaną oni odrzuceni i wykluczeni z niego, mimo, że nazywają się „synami królestwa”. Na ich miejsce przyjdzie wielu pogan „ze Wschodu i Zachodu”, którzy zaufają Bogu. Zaufanie setnika, jego wiara w dobroć i wszechmoc Jezusa były tak spontaniczne i bez zastrzeżeń, że był przygotowany na przyjęcie objawienia, które mu zaofiarował Jezus. Jego wiara może nam służyć za wzór. Bóg zaofiarował zbawienie wszystkim ludziom, a więc z punktu widzenia Ewangelii: i Izraelitom, i poganom. Izraelici jednak, choć byli narodem wybranym, nie przyjęli Mesjasza w Jezusie, przeoczyli najistotniejszą godzinę własnej historii. A Jezus sam podkreślał, że tylko do nich został posłany (Mt 15,24). Spotkał się jednak wśród swoich z zatwardziałością i brakiem wiary (Mt 23,37) i dziwił się ich niedowiarstwu (Mk 6,6). Żydzi jako powołani do królestwa Bożego, nazwani zostali „synami królestwa” ( Mt 8,12), ale za swą przewrotność i odrzucenie Jezusa zostaną ukarani wydziedziczeniem. Królestwo niebieskie posiądą poganie, którzy mimo troski o własne interesy (Mt 6,32), potrafili również dostrzec w Jezusie Syna Bożego i otworzyć się na dar zbawienia. Właśnie poganina - setnika z Kafarnaum Jezus stawia za wzór wiary, której nie dostrzegł wśród Izraelitów (Mt 8,10).

Setnik, który w swojej prostej i głębokiej wierze zbliżył się do Jezusa, w słowach: „nie jestem godzien” (Mt 8,8) wyraził wielką prawdę o każdym człowieku. Wszyscy ludzie wobec Boga i Jego znaków powinni czuć się niegodni, grzeszni, niewiele znaczący, bo jedynie On jest godzien odebrać chwałę, cześć i moc (por. Ap 4,11). Wierzący winni dołożyć starań, by stanęli przed Bogiem jako godni uznania pracownicy Jego Królestwa (por. 2 Tm 2,15). Bo choć wielu ze względu na swą wiarę już stało się „godnymi pochwały” (por. Hbr 11,39), to inni wciąż powtarzają: „nie jestem godzien nazywać się twoim synem” (Łk 15,21).

            Jezus „zachwycił się” nie tylko wiarą setnika, ale także jego miłością do sługi. Sam przecież wypełnił swą mesjańską misję przez służbę ludziom i miłosierną miłość okazywaną wszystkim napotkanym. Osoby, które naśladują Jezusa wśród swych zadań mają i takie, by zachwycać innych właśnie postawą czynnej wiary. Niestety i w życiu osób konsekrowanych może dojść do paradoksu: życia niby dla Boga, ale bez Niego, bez wiary. Dostrzegamy wówczas takie osoby - zabiegane, zapracowane, nawet w sutannach, czy świeżo wypranych habitach, ale pozostające bez autentycznej relacji z Bogiem; nie potrafiące zawierzać Mu siebie i codzienności swoich wspólnot. Liczące na własne siły, bez pogodzenia się z faktem, że „choć nie są godni”, Pan Bóg jest w nich sprawcą każdego pragnienia i czynu; że On o nich pamięta i będzie im błogosławił (por. Ps 115,12).

Cóż więc może nam powiedzieć ów dowódca, poganin, który dał poznać swą wiarę przez jeden heroiczny uczynek miłości względem niewolnika, który mógł dla niego nic nie znaczyć? Uważam , że wiele. Skoro tak często uczestniczymy we Mszy świętej i bezpośrednio przed przyjęciem Jezusa w Najświętszym Sakramencie uznajemy swoją małość, odtwarzając jego słowa: „Panie nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja”. Warto więc choć czasami uczynić głębszą refleksje nad treścią ukrytą w tym krótkim zdaniu, które godne jest powtarzania od tamtego dnia aż do dzisiaj.

Centurion nie czuł się godny... a więc czy my godnie przyjmiemy Jezusa?

On ufał mocy Jezusowego słowa...  czy więc i my pokładamy w nim nadzieję?

On znał fakty z życia Jezusa i zawierzył Jego metodom działania... czy  więc i my potrafimy pozwolić Bogu, by realizował  na nas Swój plan zbawienia?

On został ukazany przez Jezusa jako wzór wiary... czy nasza wiara jest równie godna podziwu?

Teologia perykopy zwraca uwagę na znaczenie wiary, którą można odczytywać na różnych płaszczyznach. Wiara jest przede wszystkim warunkiem stawianym przez Jezusa temu, kto szuka u Niego uzdrowienia. Tylko wiara w Jezusa może przyczynić się do otrzymania cudu. W perspektywie tej cud jest doświadczany jako szczególny znak, poprzez który Bóg wzywa do wiary, nawiązuje kontakt osobowy z człowiekiem, objawia plan zbawienia i wskazuje na pełnię królestwa Bożego. Wiara, która staje się osobowym przylgnięciem do Boga, mobilizuje do czynnej miłości i jest motywem do podejmowania gorliwej i odpowiedzialnej służby. Natomiast „służba i świadectwo wiary są nieodzowne do zbawienia” (KKK 1816).

Jezus docenił wiarę poganina, uzdrowił jego sługę na odległość, a Żydów stojących dokoła Niego zapewnił, że na ucztowanie w królestwie niebieskim ma szansę każdy, kto uwierzy Jego słowom i czynom. Tekst biblijny niesie ze sobą ponadczasowe orędzie, które uświadamia nam, że w ujęciu chrześcijańskim istotę wiary stanowi osobisty stosunek wobec Boga, który sam się objawia proponując zbawczy dialog miłości. Wiara w Jezusa ufna, stała, rozumna i żywa jest dziś koniecznym warunkiem już nie tylko uzdrowienia z fizycznego i moralnego paraliżu grzechu, ale także warunkiem zbawienia wiecznego.

Warto więc, by ci, którzy poświęcili życie Bogu, powrócili czasem w swych rozważaniach do tematu wiary. Nasza przyszłość bez patrzenia na nią przez ten właśnie pryzmat okazuje się bardzo trudna, niepewna i zdezorganizowana. Nikt z nas do wiary samoistnie nie dojdzie, ona zawsze pozostaje darem i łaską. Wiara bardzo mocno wpływa na nasze życie i postępowanie. Tylko w świetle tej łaski jesteśmy w stanie zrozumieć skąd nasi bracia i siostry mają moc wewnętrzną, by podjąć mozolną pracę wychowawczą wśród rozpieszczonych albo zaniedbanych dzieci, czy zniechęconej młodzieży; by poprzez wielkie wyrzeczenia zatroszczyć się o bezdomnych i ubogich; by nie szczędząc sił i ofiar pochylać się nad chorymi i umierającymi. Każdy taki czyn miłości jest wyrazem naszej świadomej postawy wiary i ufności Bogu. Stanowi swoisty sprawdzian dla wiary, która bez owych aktów miłości po prostu umiera i z racji abstrakcyjności nie prowadzi innych do relacji z Bogiem.

Pytanie zanotowane w Ewangelii: „Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie na ziemi wiarę gdy przyjdzie?” (Łk 18,8), powinno być stałym elementem naszego rachunku sumienia, który zmobilizuje nas do pogłębiania wiary, troski o naszą relacje z Jezusem i dawania jej radykalnych świadectw. Wiara zaś ewangelicznego setnika pozostaje dla nas wzorem. Każdorazowe zaś wypowiadanie jego sparafrazowanych słów: „Panie nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja”, powinno nam uświadamiać, że wiara jest darmową łaską , która zobowiązuje do udzielania nieustannych odpowiedzi na Boże wezwanie. Odpowiedzią tą jest przede wszystkim nasza służba, czyli zaangażowanie w życie, które kształtujemy według zasad ewangelicznych.

 

                                                                 s. Anna Łukasińska CMW

 
Dzieło Biblijne


© Copyright Słowo Biblijne 2006. All rights Reserved. Made in quaint.pl