Dzieło Biblijne

Email Drukuj

s. Anna Łukasińska CMW 

NADZIEJA - BIBLIJNA OBIETNICA ŻYCIA

MOŻNA ZACZĄĆ OD TAKIEJ REFLEKSJI :Refleksja na tle delikatnej melodii.Osoby: narrator = 1 (może być niewidoczny) i cztery świece: 2, 3, 4, 5,Osoby  – najlepiej gdyby wyszły spośród zgromadzonych.

1. Cztery świece płonęły jasnym blaskiem na ołtarzu życia. Wokoło niby nic się nie zmieniało. Życie toczyło się bogatą i kolorową codziennością. A jednak… powoli chłód i mrok przybliżał się, dotykając delikatnych płomieni świec. W ciszy dał się słyszeć dziwny dialog. Pierwsza świeca mówiła:

2. JESTEM POKOJEM! Ale niestety; ludzie nie są w stanie dbać o mój płomień. Gasnę! Osłabia mnie nienawiść, ciągłe wojny między umęczonymi narodami, brak porozumienia i zgody Wśród rządzących, niezrozumienie w rodzinach, niepokój w ludzkich sercach. Gdzie mogłabym płonąć moim jasnym blaskiem? Wciąż jestem stłumiona! Nie, już nie mam siły! Gasnę !!!

1. Zgasła! Świeca żyjąca obok przeżyła bardzo to, co się wydarzyło. Zastanawiając się mówiła:

3. JA JESTEM WIARA! Ale właściwie… w dzisiejszych czasach też jestem nieużyteczna! Ludzie nie odwołują się do wiary! Zapomnieli o mnie! Nie potrzebują, albo raczej nie znają mocy płynącej z wiary! Nie widzę potrzeby służenia! Po cóż więc  mam jeszcze płonąć?

1. Cisza była potwierdzeniem jej rozważań. Zgasła! Trzecia świeca mocno przeżyła wycofanie się z życia POKOJU I WIARY. Pełna smutku, jakby nie dostrzegając nawet już własnego światła, mówiła:

4. JESTEM MIŁOŚCIĄ! Ale ja też już nie potrafię podtrzymywać mojego płomienia. Ludzie się mną nie interesują! Usuwają mnie w mrok własnego egoizmu! Nie troszczą się nawet o najbliższych!

 Inne dobra przedkładają nad potęgę miłości! Nawet nie chcą wiedzieć ile światła i ciepła mogę wnieść w ich życie. Nie chcę żyć zapomniana! Odchodzę!

1. Zgasła! I naraz – w tę smutną rzeczywistość wtargnęło dziecko! Nie dla wszystkich widoczny był, towarzyszący Dziecku, łagodny cień krzyża!

„Dlaczego?” Zapytało Dziecko. „Dlaczego brak POKOJU, WIARY I MIŁOŚCI? Wy zawsze powinniście płonąć…” I Dziecko zaczęło płakać!

5. Nie martw się! Nie płacz! JA JESTEM NADZIEJA! PŁONĘ!

1. Ten głos – głos czwartej świecy – brzmiał mocno i pewnie chociaż bardzo delikatnie.

5. Nie bój się! Dopóki jaśnieć będzie mój płomień – PŁOMIEŃ NADZIEI, wciąż może wracać i głosić pośród ludzi POKÓJ, WIARA I MIŁOŚĆ. To ja – każdego dnia na nowo – mogę przywracać POKÓJ, wskrzeszać WIARĘ i dać poznać ludziom potęgę MIŁOŚCI.

PATRZ! -  podnosi wysoko swój płomień

1. NADZIEJA wstąpiła w serca! Ci, którzy jej doznali, nie chcieli żyć w ciemności…

                Wychodzą osoby, zapalają małe świece od ŚWIECY NADZIEI i podchodzą do świec POKOJU, WIARY i MIŁOŚCI – zapalając je i stają obok ze swoim światłem.  TREŚĆ Konferencji: 

            Bóg obecny w Tabernakulum...w Eucharystii... w Słowach Biblii to ten sam Bóg, który jest MIŁOŚCIĄ...Bogiem Żywym, Autentycznym..

Bóg w którego wierzę i o którym przed wami chce dać świadectwo jest Bogiem Żywym, jest Życiem samym, Dawcą Życia i Miłośnikiem Życia....

ale z człowiekiem jest trochę inaczej...

Człowiek od momentu skażenia grzechem nieposłuszeństwa w Raju, toczy nieustanną walkę miedzy życiem a śmiercią... zamienia życie na śmierć, w śmierci znów oczekuje nadziei życia... zawsze jednak, czy tego chce, czy nie, czy ma taką świadomość, czy jej nie chce mieć, to zawsze towarzyszy mu Bóg- Bóg, który jest wierny życiu, i pragnie to życie odbudowywać...

 

Był taki moment w historii zbawienia, gdy Bóg powołał Abrama... to była dość dziwna historia i prawdziwie Boża interwencja na ludzki grzech zamiany życia w śmierć

 (wydarzenia te opisuje Księga Rodzaju, w której wyczytać możemy jak się prowadziło pokolenie Noego zgładzone przez wody potopu, jak ludzie pyszni i żadni władzy zaczęli budować wieżę Babel...). Spotykamy tu ludzi próbujących zyc na własną rękę, idących z pradem cywilizacji śmierci.. ale jaka jest na to reakcja Boga?

 … gdy wszyscy się zabijają, Bóg wbrew ludzkiej logice powołuje jednego człowieka- chce wyjść od jednego małego dobra, by nim wypełnić cały świat....

Pamiętajcie, że mówimy o wydarzeniach zapisanych w księdze Rodzaju- rozdz., 11- 12.. Abram słyszy słowa : Wyjdź z Twojej ziemi..” ..i wyrusza do Kanaanu - Ziemi Obiecanej.

Abraham w tradycji biblijnej uważany jest za wzór wiary i zaufania Bogu, to w liście do Hebrajczyków (11,9-10) autor pisze o nim tak:”... Przez wiarę ten, którego nazwano Abrahamem, usłuchał wezwania Bożego, by wyruszyć do ziemi, którą miał objąć w posiadanie. Wyszedł nie wiedząc, dokąd idzie.  Przez wiarę przywędrował do Ziemi Obiecanej, jako ziemi obcej, pod namiotami mieszkając z Izaakiem i Jakubem, współdziedzicami tej samej obietnicy.  Oczekiwał bowiem miasta zbudowanego na silnych fundamentach, którego architektem i budowniczym jest sam Bóg.

Uwierzył i wyruszył - Bóg w tym czasie rozpościera przed nim wizje, że stanie się wielkim Ludem, błogosławionym przez Boga. Bóg daje mu nadzieje - obiecuje życie.

To , co wydarza się po ludzku potem w życiu Abrahama zdaje się przeczyć obietnicy Boga.. to znaczy życie Abrahama ciągle znaczone jest śmiercią. I to też jest Bogu potrzebne, byśmy zrozumieli, że wiara i nadzieja sięgają dalej niż nasz wzrok i słuch, one sięgają ku temu, czego ludzkie zmysły nie ogarniają...

Nasza wiara i nadzieja maja mieć Oczy Boga - widzieć błogosławieństwo i życie tam, gdzie po ludzku jest tylko lęk, bezsens, śmierć i pustka...

 dla Abrahama błogosławieństwem było by mieć ziemię na własność, mieć potomka...a tu nic z tego...nie ma ani jednego , ani drugiego... Bóg jednak przez historię tego człowieka ujawnia nam rąbek swej logiki..

teraz cofniemy się na chwilę do rodziny Abrama...

Abram miał braci: Nachora i Harana. Haran był ojcem Lota. Ale Haran umarł dość wcześnie, w obecności własnego Ojca- Teracha ( w pewnym stopniu to i dziś wielka tragedia, gdy dziecko umiera na oczach rodziców, wcześniej niż oni).... w rodzinie tej więc  jest śmiertelna rana- śmierć wzięła górę nad młodym człowiekiem i zadała ból jego bliskim... jak to się ma do dalszych losów Abrama. Otóż znów paradoks - Haran umiera, ale ma potomka, czyli syna Lota, który jest jakby przedłużeniem jego życia.. więc według logiki ludzkiej żyje..

Abram pozostaje przy życiu, ale nie ma syna, jest martwy, bo Sara jest niepłodna. I właśnie jemu, temu człowiekowi naznaczonemu przez śmierć Bóg obiecuje życie...wlewa nową Nadzieję w jego serce, dopomaga mu swa łaską by wbrew nadziei ludzkiej zawierzył tej nadziei, która nikogo zawieść nie może...(Rz 4, 18-25) 18 On to wbrew nadziei uwierzył nadziei, że stanie się ojcem wielu narodów zgodnie z tym, co było powiedziane: takie będzie twoje potomstwo*. 19 I nie zachwiał się w wierze, choć stwierdził, że ciało jego jest już obumarłe - miał już prawie sto lat - i że obumarłe jest łono Sary. 20 I nie okazał wahania ani niedowierzania co do obietnicy Bożej, ale się wzmocnił w wierze. Oddał przez to chwałę Bogu 21 i był przekonany, że mocen jest On również wypełnić, co obiecał. 22 Dlatego też poczytano mu to za sprawiedliwość. 23 A to, że poczytano mu, zostało napisane nie ze względu na niego samego, 24 ale i ze względu na nas , jako że będzie poczytane i nam, którzy wierzymy w Tego, co wskrzesił z martwych Jezusa, Pana naszego. 25 On to został wydany za nasze grzechy* i wskrzeszony z martwych dla naszego usprawiedliwienia. 

Wiecie kiedy Abraham posiadł ziemię.. dopiero wtedy, gdy umarła Sara, a on kupił dla niej grób.. to była jedyna jego posiadłość.. (chciałoby się ją nazwać ziemia nadziei...)

 Abraham przerwał tok myślenia ludzi, którzy żyli przed nim: Ewa mówiła: „Bóg jest zły...”;Kain krzyczał : „Bóg jest zły..”; ci co zaplanowali budowę wieży do nieba, też tak mówili...Abraham krzyczy swoim życiem : „BÓG JES DOBRY, JEST NAJLEPSZY, KOCHA MNIE, NIE ZAPOMNIAŁ O MNIE, ON DAŁ MI NADZIEJĘ, ON DAŁ MI SYNA..” Abraham staje się Ojcem wiary- obrazem Pana Jezusa, który  ZŁO DOBREM ZWYCIĘŻA... i przebacza tym, którzy mu zadają śmierć.( nie wrzeszczy z krzyża, że Bóg jest zły.. owszem przechodzi pewien kryzys pytając: Czemuś mnie opuścił?...ale ostatecznie mówi Bóg jest Dobry...dziś z Nim będziesz w Raju.... 

W naszych poszukiwaniach przejdziemy teraz z Księgi Rodzaju do Psałterza.. Wielkiej Księgi Modlitwy...

Modlitwa człowieka Ufności i Zawierzenia może być Psalm 131-

 Panie, moje serce się nie pyszni
    i oczy moje nie są wyniosłe.
    Nie gonię za tym, co wielkie,
    albo co przerasta moje siły*.
2 Przeciwnie: wprowadziłem ład
    i spokój do mojej duszy.
    Jak niemowlę u swej matki,
    jak niemowlę - tak we mnie jest moja dusza*.
3 Izraelu, złóż w Panu nadzieję
    odtąd i aż na wieki! 

Psalm zaczyna się od osobistego wyznania wiary, jest tu mowa o pragnieniu, by nie być pysznym. To psalm ufności dziecka odstawionego od Matki, ale żyjącego nadzieja, ze ona jest blisko. To dziecko ma w sercu tęsknotę za matką, za ta pierwotna relacja z kimś, kogo kocha. Psalmista mówi o relacji ufności, a nie o ufności ślepej. Ufność jest wyborem osobistym, ale przede wszystkim jest zawierzeniem i oparciem się na Bogu. Ostatni wers wskazuje, że Psalm ten stał się modlitwą całego narodu

 

Kolejny Psalm ufności to Ps 23

( centrum tego Psalmu są słowa: „ bo Ty jesteś ze mną”-  Bóg Emanuel).

Pan jest moim pasterzem*, nie brak mi niczego.
2 Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach.
    Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć:
3 orzeźwia moją duszę.
    Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach
    przez wzgląd na swoje imię.
4 Chociażbym chodził ciemną doliną,
    zła się nie ulęknę,
    bo Ty jesteś ze mną.
    Twój kij i Twoja laska*
    są tym, co mnie pociesza.
5 Stół dla mnie zastawiasz
    wobec mych przeciwników;
    namaszczasz mi głowę olejkiem;
    mój kielich jest przeobfity*.
6 Tak, dobroć i łaska pójdą w ślad za mną
    przez wszystkie dni mego życia
    i zamieszkam w domu Pańskim
    po najdłuższe czasy.

To Psalm, w którym Bóg zapewnia, że nie Jestem sam.. że On jest ze mną w radości.. i gdy jestem na wyżu...ale tez wtedy gdy idę ciemną doliną rozpaczy, pogrążony w smutku, w poczuciu opuszczenia przez innych.... Bóg jest bliski człowiekowi, nie jest martwym bożkiem.. albo mitem.. On nam towarzyszy, jest o nas zatroskany na szlaku pustyni...obiecuje, ze będzie z nami wieczerzał...

Na końcu jest mowa o stole zastawionym do uczty, psalm ukazuje drogę człowieka od śmierci niewiary do światła zawierzenia, do pełni wiary, która możemy manifestować w czasie Eucharystii- czyli przy stole Ofiary Chrystusa.

„  .. i zamieszkam w domu Pana...”- to wezwanie do pełnego zjednoczenia z Bogiem..

 No dobrze, koniec tych rozważań i poszukiwania w Starym testamencie, bo ten zawsze w pełni odczytujemy przez pryzmat Nowego Testamentu..w NT jest mowa o człowieku, którego ja bardzo pokochałam - to poganin, Setnik z Kafarnaum, człowiek głębi wiary, którą wyznał przez czyn. Poprosił o uzdrowienia chorego sługi, zaufał mocy i sposobom działania Jezusa... i wygrał... uzyskał zdrowie dla sługi i publiczną pochwałę własnej postawy... (Mt 8, 5- 13)Ale dziś zatrzymam się z wami przy innej postaci.Chodzi mi o Córkę JAIRA ( Mk 5, 21-43; Mt 9, 8-26; Łk 8, 41-56)Trzeba żebyście dobrze zapamiętali znaczenie dwóch słów:

WIERZYĆ- to znaczy wiedzieć, że jest coś więcej

MIEĆ NADZIEJĘ- to ufać, że „to coś więcej”, będzie kiedyś w pełni moje

 

Wierzę = Ufam = Mam nadzieje  ( tych słów często używamy zamiennie)

 Żeby mieć nadzieje, trzeba żyć. Jeśli Ktoś nie żyje, jest martwy, jest trupem.. Wtedy też świat realny nie ma dla niego znaczenia ŚMIERC= UTRATA NADZIEI    ///   ŻYCIE = PEŁNA NADZIEJA Dobrze, wracamy do tekstu.. Jezus staje przed zrozpaczonym ojcem zmarłej dziewczynki i mówi do niego: „WIERZ”

Nie chodzi o to, ze Jezus przyszedł pocieszyć Jaira po stracie dziecka, pogłaskać go i odejść, jak wielu innych znajomych i sąsiadów.

On przyszedł, by mu wrócić nadzieję - zaofiarować nadzieję w puste miejsce płaczu i rozpaczy...

Do Ciebie też Jezus mówi: „Wierz... wierz iż Twoje życie we Mnie nie będzie miało końca..”

W tej perykopie śmierć jest porównana ze snem- ten kto śpi nie umarł, nie postrzega tego co dzieje się dokoła, ale podczas snu jego energia wzmacnia się, rośnie i wiadomo, że kiedyś się obudzi... – jest to jakaś metafora, obraz nadziei chrześcijańskiej....

My mówimy o zmarłych, że śpią... a może oni o nas mówią to samo....

 (można puścić śpiew R. Rynkowskiego – „JAWA”) 

Zmarli się przebudzili... to życie na ziemi było krótkim snem.. a teraz po przebudzeniu żyją naprawdę...

Sen, to chrześcijańska metafora śmierci - śmierć z Chrystusem nie niszczy życia, ale je wzmacnia i pozwala zmartwychwstać...

Człowiek obudzony- otwiera oczy, zaczyna myśleć, podejmować decyzje..

Podczas naszego życia wiele razy się przebudzamy i to nie tylko ze snu..

... małe dzieci przebudzają się do zainteresowań, do wiary, do odkrywania świata...

...młodzi budzą się do przyjaźni, miłości

.... dorośli budzą się do nowych wartości, do pełniejszej świadomości, do odpowiedzialności.

 

Przyjdzie taki czas, gdy będziemy mieć poczucie sytości wrażeń i zainteresowań.. to będzie jedna z oznak starości, która zapowiada śmierć..

U jednych to następuje szybko i wtedy możemy spotkać takie 18-to, 20- to letnie staruszki;

u innych widoczna jest do 80- 90 lat młodość ducha...

Co jest najważniejsze..?

Żeby podczas śmierci przebudzić się do poznania świata Boskiego, aż do chwili, kiedy Jezus sam powie do ciebie : „WSTAŃ”

  W BIBLII NADZIEJA, TO OBIETNICA OD BOGA, ŻE BĘDZIESZ ŻYĆ...CO Z NIĄ ZROBISZ, TO TWÓJ OSOBISTY WYBÓR    

rozdajemy kartki do pracy osobistej...

PRZYPOWIEŚĆ O MRÓWCE                           Pewnego razu Bóg przemówił do mrówki: „Moja ukochana mróweczko, wybrałem Cię spośród wielu, abyś zbudowała mi pałac, w którym mógłbym zamieszkać.” Mrówka uradowała się, że Pan skierował do niej słowo i zabrała się od razu do dzieła. Najpierw musiała dowiedzieć się jak wygląda pałac. Wybrała się do najbliższej miejscowości i tam znalazła przepiękną budowlę, w której mieszkali zamożni ludzie. Weszła do środka i zaczęła przemierzać korytarze i mierzyć drobnymi kroczkami wszystkie komnaty. Gdy miała już w swojej małej główce wizję planowanej budowli, zorientowała się, że minęło już 5 lat. Wybrała się, więc na poszukiwanie miejsca, w którym mogłaby rozpocząć budowlę. Po kilku miesiącach dotarła na piękne wzgórze, z którego roztaczał się widok na morze. Kończąc rysowanie planów, zorientowała się, że minęło kolejne pięć lat. Wzięła się, więc do kopania rowu pod fundamentem. Po kolejnych pięciu latach rów był głęboki na pięć centymetrów długi na dwadzieścia. Mrówka kopała dalej. Po pięciu latach dalszej pracy, zatrzymała się na chwilę, by zobaczyć ile jeszcze zostało do zrobienia. Rów pod fundamentem miał już 10 centymetrów głębokości i był prawie półmetrowej długości.             Wówczas Bóg przemówił do mrówki po raz drugi: „Dobrze pracowałaś mróweczko, Ja teraz wykonam resztę.” Teraz pewnikiem zastanawiasz się, jaki sens ma ta przypowieść, która przytoczyłam. Otóż ma. Ale chcę cię teraz zaprosić byś wziął swoje Pismo Święte do ręki. I otwórz na Starym Testamencie w miejscu gdzie jest mowa o Sarze żonie Abrahama (księga Rdz.) Znajdź Psalm 23 lub 131...Odszukaj historie Jaira i jego córki.Przeczytaj wszystko i wyciągnij wnioski. Zdobądź się na mały trud. Na końcu zadaj sam sobie pytanie. Czy wierzysz, że w twoim życiu może wydarzyć się coś niezwykłego? Zaufaj. Zaufaj i daj z siebie wszystko, a Bóg uczyni resztęJ PYTANIA DO OSOBISTEJ REFLEKSJI: 1. W CO, W KOGO, WIERZĘ? 2. KOMU JESTEM W STANIE ZAUFAĆ? 3. CZY SAMA JESTEM CZŁOWIEKIEM GODNYM ZAUFANIA? 4. CZYM DLA MNIE JEST NADZIEJA? 5. CZY UFAM, ŻE TO, W CO WIERZĘ, STANIE SIĘ KIEDYŚ MOJĄ WŁASNOŚCIĄ? 6. KTÓRA Z POSTACI BIBLIJNYCH JEST DLA MNIE WZOREM WIARY, NADZIEI,      ZAUFANIA PANU BOGU? 7. CO POWINNAM ROBIĆ, GDY W MOJE ŻYCIE WKRADA SIĘ NIEUFNOŚĆ     I BEZNADZIEJA?                          ZAŁĄCZNIKIPSALM 23Pan jest moim pasterzem*, nie brak mi niczego.
2 Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach.
    Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć:
3 orzeźwia moją duszę.
    Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach
    przez wzgląd na swoje imię.
4 Chociażbym chodził ciemną doliną,
    zła się nie ulęknę,
    bo Ty jesteś ze mną.
    Twój kij i Twoja laska*
    są tym, co mnie pociesza.
5 Stół dla mnie zastawiasz
    wobec mych przeciwników;
    namaszczasz mi głowę olejkiem;
    mój kielich jest przeobfity*.
6 Tak, dobroć i łaska pójdą w ślad za mną
    przez wszystkie dni mego życia
    i zamieszkam w domu Pańskim
    po najdłuższe czasy. PSALM 131Panie, moje serce się nie pyszni
    i oczy moje nie są wyniosłe.
    Nie gonię za tym, co wielkie,
    albo co przerasta moje siły*.
2 Przeciwnie: wprowadziłem ład
    i spokój do mojej duszy.
    Jak niemowlę u swej matki,
    jak niemowlę - tak we mnie jest moja dusza*.
3 Izraelu, złóż w Panu nadzieję
    odtąd i aż na wieki!ŁK 8, 40-5640 Gdy Jezus powrócił, tłum przyjął Go z radością, bo wszyscy Go wyczekiwali. 41 A oto przyszedł człowiek, imieniem Jair, który był przełożonym synagogi. Upadł Jezusowi do nóg i prosił Go, żeby zaszedł do jego domu. 42 Miał bowiem córkę jedynaczkę, liczącą około dwunastu lat, która była bliska śmierci.
    Gdy Jezus tam szedł, tłumy napierały na Niego. 43 A pewna kobieta od dwunastu lat cierpiała na upływ krwi; całe swe mienie wydała na lekarzy, a żaden nie mógł jej uleczyć. 44 Podeszła z tyłu i dotknęła się frędzli Jego płaszcza, a natychmiast ustał jej upływ krwi. 45 Lecz Jezus zapytał: «Kto się Mnie dotknął?» Gdy wszyscy się wypierali, Piotr powiedział: «Mistrzu, to tłumy zewsząd Cię otaczają i ściskają». 46 Lecz Jezus rzekł: «Ktoś się Mnie dotknął, bo poznałem, że moc wyszła ode Mnie». 47 Wtedy kobieta, widząc, że się nie ukryje, zbliżyła się drżąca i upadłszy przed Nim opowiedziała wobec całego ludu, dlaczego się Go dotknęła i jak natychmiast została uleczona. 48 Jezus rzekł do niej: «Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!    49 Gdy On jeszcze mówił, przyszedł ktoś z domu przełożonego synagogi i oznajmił: «Twoja córka umarła, nie trudź już Nauczyciela!» 50 Lecz Jezus, słysząc to, rzekł: «Nie bój się; wierz tylko, a będzie ocalona». 51 Gdy przyszedł do domu, nie pozwolił nikomu wejść z sobą, oprócz Piotra, Jakuba i Jana oraz ojca i matki dziecka. 52 A wszyscy płakali i żałowali jej. Lecz On rzekł: «Nie płaczcie, bo nie umarła, tylko śpi». 53 I wyśmiewali Go, wiedząc, że umarła. 54 On zaś ująwszy ją za rękę rzekł głośno: «Dziewczynko, wstań!» 55 Duch jej powrócił, i zaraz wstała. Polecił też, aby jej dano jeść. 56 Rodzice jej osłupieli ze zdumienia, lecz On przykazał im, żeby nikomu nie mówili o tym, co się stało. RZ 5, 1-5      Dostąpiwszy więc usprawiedliwienia przez wiarę, zachowajmy* pokój z Bogiem* przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, 2 dzięki któremu uzyskaliśmy przez wiarę dostęp* do tej łaski, w której trwamy i chlubimy się nadzieją chwały Bożej. 3 Ale nie tylko to, lecz chlubimy się także z ucisków, wiedząc, że ucisk wyrabia wytrwałość, 4 a wytrwałość - wypróbowaną cnotę, wypróbowana cnota zaś - nadzieję. 5 * A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany.

HBR 11,6-16      6 Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu. Przystępujący bowiem do Boga musi uwierzyć, że [Bóg] jest i że wynagradza tych, którzy Go szukają. 7 Przez wiarę Noe został pouczony cudownie o tym, czego jeszcze nie można było ujrzeć, i pełen bojaźni zbudował arkę, aby zbawić swą rodzinę. Przez wiarę też potępił świat i stał się dziedzicem sprawiedliwości, którą otrzymuje się przez wiarę*. * Przez wiarę ten, którego nazwano Abrahamem, usłuchał wezwania Bożego, by wyruszyć do ziemi, którą miał objąć w posiadanie. Wyszedł nie wiedząc, dokąd idzie. 9 Przez wiarę przywędrował do Ziemi Obiecanej, jako ziemi obcej, pod namiotami mieszkając z Izaakiem i Jakubem, współdziedzicami tej samej obietnicy. 10 Oczekiwał bowiem miasta zbudowanego na silnych fundamentach, którego architektem i budowniczym jest sam Bóg*. 11 Przez wiarę także i sama Sara, mimo podeszłego wieku, otrzymała moc poczęcia. Uznała bowiem za godnego wiary Tego, który udzielił obietnicy*. 12 Przeto z człowieka jednego, i to już niemal obumarłego, powstało potomstwo tak liczne, jak gwiazdy niebieskie, jak niezliczony piasek, który jest nad brzegiem morskim*. 13 W wierze pomarli oni wszyscy, nie osiągnąwszy tego, co im przyrzeczono, lecz patrzyli na to z daleka i pozdrawiali, uznawszy siebie za gości i pielgrzymów na tej ziemi*. 14 Ci bowiem, co tak mówią, okazują, że szukają ojczyzny. 15 Gdyby zaś tę wspominali, z której wyszli, znaleźliby sposobność powrotu do niej. 16 Teraz zaś do lepszej dążą, to jest do niebieskiej*. Dlatego Bóg nie wstydzi się nosić imienia ich Boga*, gdyż przysposobił im miasto*.

Rz 4, 18-25

18 On to wbrew nadziei uwierzył nadziei, że stanie się ojcem wielu narodów zgodnie z tym, co było powiedziane: takie będzie twoje potomstwo*. 19 I nie zachwiał się w wierze, choć stwierdził, że ciało jego jest już obumarłe - miał już prawie sto lat - i że obumarłe jest łono Sary. 20 I nie okazał wahania ani niedowierzania co do obietnicy Bożej, ale się wzmocnił w wierze. Oddał przez to chwałę Bogu 21 i był przekonany, że mocen jest On również wypełnić, co obiecał. 22 Dlatego też poczytano mu to za sprawiedliwość. 23 A to, że poczytano mu, zostało napisane nie ze względu na niego samego, 24 ale i ze względu na nas , jako że będzie poczytane i nam, którzy wierzymy w Tego, co wskrzesił z martwych Jezusa, Pana naszego. 25 On to został wydany za nasze grzechy* i wskrzeszony z martwych dla naszego usprawiedliwienia.

 

 
Dzieło Biblijne


© Copyright Słowo Biblijne 2006. All rights Reserved. Made in quaint.pl