Dzieło Biblijne

Email Drukuj

 3 czerwca 2012

UROCZYSTOŚĆ NAJŚWIĘTSZEJ TRÓJCY

Pwt 4,32-34.39-40   Rz 8,14-17   Mt 28,16-20

ks. Ryszard Zawadzki

 

DOMOWNICY MIŁOŚCI TRÓJJEDYNEJ

„Oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni…” (Mt 28,20).

Trudno o słowa bardziej krzepiące, wlewające większą otuchę do serc utrudzonych, skołatanych, pozostających w poczuciu duchowego osierocenia i potrzebujących wsparcia, umocnienia na czekającą je daleką drogę, w którą mają wyruszyć.

Ostatnie słowa Jezusa, którymi św. Mateusz Ewangelista kończy spisaną przez siebie Dobrą Nowinę. Kończy, lecz nie zamyka. Bo skoro zmartwychwstały Pan zapewnia o swojej obecności „przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”, to Mateuszowa Ewangelia pozostaje otwarta, przedłużona daleko poza czasy apostolskie – aż po kres istnienia tego świata. Zatem dosięga także nas: uczniów Chrystusa żyjących teraz i tu.

Tym sposobem zakończenie Ewangelii według świętego Mateusza, usłyszane przez nas przed chwilą, nie tylko przekazuje ostatnie słowo Jezusa, Jego duchowy testament, kierowany do grona jedenastu apostołów, lecz stanowi zarazem otwarcie nowego etapu historii zbawienia, jakiś nowy początek, wyznaczony przez nadejście czasu rozwoju Kościoła.

Oto w tej samej Galilei, od której zaczął swą zbawczą działalność w narodzie wybranym wcielony Syn Boży, rozpoczyna się misja o zasięgu globalnym, powierzona przez Niego kolejnym pokoleniom Jego uczniów, całemu Kościołowi wszystkich czasów. Misja ta ma polegać między innymi na udzielaniu chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Jej celem jest czynienie uczniami wszystkich narodów. Ci, którzy sami stali się uczniami Jezusa, przez chrzest w imię Najświętszej Trójcy mają włączać ludzi z każdego narodu do Rodziny Bożej, rodziny braci i sióstr Chrystusa. W Nim ewangelizujący i ewangelizowani stają się rodzinną wspólnotą przybranych synów i córek Ojca niebieskiego, zjednoczonych miłością Ducha Świętego.

To program także dla nas.

Nasze apostolskie zadanie i misja: stawszy się uczniami, czynić nowych uczniów. Powiększać grono domowników Trójcy Świętej – Miłości Trójjedynej. Gościnnie wprowadzać do domu-Kościoła, do którego my sami zostaliśmy wcześniej wprowadzeni przez chrzest.

„Syn przebywa w domu na zawsze” (J 8,35)

Skierowany do nas dziś, jako dobra nowina, uniwersalny nakaz misyjny Chrystusa stanowi nie tylko zakończenie, ale też i streszczenie całej Ewangelii św. Mateusza. Jezus spotyka się ze swoimi uczniami na tej samej galilejskiej górze, na którą wstąpił u początku swej działalności zbawczej, aby wygłosić Kazanie na górze, nazwane „sercem ewangelii” albo „manifestem królestwa niebieskiego”. Obecnie Zbawiciel mówi do wybranych uczniów, oddających Mu pokłon, podobnie jak wcześniej – w uznaniu Jego boskiej godności - czyniło to wielu innych, poczynając od przybyłych do Betlejem mędrców ze Wschodu (2,2), aż po kobiety przy pustym grobie Jezusa, do których powiedział On: „Nie bójcie się! Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech idą do Galilei, tam Mnie zobaczą” (28,10). Jednak nawet teraz niektórzy z nich wątpią, podobnie jak uprzednio zwątpił np. Piotr kroczący po falach jeziora (14,31) i inni, nie dość ufający Jezusowi.

On natomiast zbliżywszy się do nich, zaczyna przemawiać, podobnie jak czynił to w swym wcześniejszym nauczaniu, zebranym przez św. Mateusza w pięć wielkich mów. Aktualnie, po swym zmartwychwstaniu, Chrystus prezentuje się uczniom jako Pantokrator, któremu podlega wszelka władza w niebie i na ziemi. Na mocy tej wszechwładzy, otrzymanej od „Ojca, Pana nieba i ziemi” (Mt 11,25), posyła On swych uczniów z misją do wszystkich narodów. Kieruje do nich nakaz ewangelizacyjny, który opiera się na Jego autorytecie i tożsamości, i z nich wypływa.

Podobnie w Starym Przymierzu Bóg nadał swemu ludowi przykazania Dekalogu (Wj 20,1nn; Pwt 5,6n) po uprzednim zaprezentowaniu się wobec niego jako Wyzwoliciel wyprowadzający go „mocną ręką i wyciągniętym ramieniem” (Pwt 4,34) z niewoli egipskiej, jak o tym wspomina dzisiejsze pierwsze czytanie.

Rozsyłając swych uczniów z globalną misją, Jezus objawia się im jako Syn Człowieczy, któremu „powierzono panowanie, chwałę i władzę królewską, a służą Mu wszystkie narody, ludy i języki. Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie” (por. Dn 7,14). Dlatego poruczony przez Niego swemu Kościołowi misyjny nakaz czynienia uczniami rozciąga się na wszystkie narody ziemi i obowiązuje „aż do skończenia świata” (Mt 28,20).

„Jego domem my jesteśmy” (Hbr 3,6)

Stać się uczniem Chrystusa znaczy związać z Nim nierozerwalnie całe swoje życie. Być i pozostawać Jego uczniem to coraz bliżej i lepiej poznawać Jego samego i „Boga, od którego wyszedł i przychodzi” (por. J 8,42). Ojciec niebieski, głoszony przez Jezusa, zawsze pochyla się z troskliwą miłością nad swoim ludem, wychodzi naprzeciw wszystkim swoim dzieciom, bo pragnie być poznany i dobrze znany. Dlatego już u początku swej wspólnej drogi z wybranym przez siebie narodem, gdy z misją wyzwolenia go z niewoli wysyła do egipskiego faraona swego posłańca Mojżesza, najpierw daje mu się poznać po imieniu: „Jahwe [...]. To jest imię moje na wieki i to jest moje zawołanie na najdalsze pokolenia” (Wj 3,15). Podobnie Jezus - zanim pośle swych uczniów do wszystkich narodów, w nakazie udzielania im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, ujawnia im wewnętrzną naturę Boga. Pragnie bowiem, by poznali Go głębiej zarówno oni sami, jak i wszyscy, do których ich posyła. Dlatego objawia im Boga jako Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Jest to Bóg, który w sobie samym stanowi jednię, wspólnotę trzech Osób, trójjedyną Społeczność Miłości.

W poleceniu udzielania chrztu „w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego” Chrystus zawiera i wyraża nie tylko liturgiczną formułę tego sakramentu, lecz także otwiera drogę do nawiązania przez wierzących wewnętrznej relacji z wszystkimi osobami Trójcy Świętej. Zapewnia im w ten sposób przystęp do wspólnoty, komunii z Bogiem, który ze swej strony jest trynitarną Komunią Osób.

To niezgłębione misterium, które filozofia próbuje ująć za pomocą abstrakcyjnych pojęć metafizycznych, słowo Boże dzisiejszego drugiego czytania oddaje odwołując się do obrazu relacji rodzinnej. Jest on nie tylko znacznie łatwiejszy do pojęcia, lecz także bardzo swojski i bliski sercu każdego człowieka. Więź istniejąca między Bogiem a Chrystusem to więź ojcowsko-synowska. Tę rodzinną, miłosną spójnię między Ojcem i Synem tworzy Duch Święty. On też, jako Osobowa Miłość, która ze swej natury pragnie udzielać się na zewnątrz, jest drogą wprowadzającą nas, ochrzczonych w imię Trójcy Świętej, do Rodziny Bożej. W Nim właśnie możemy wołać: „Abba, Ojcze!”, jako przybrani za synów w Synu jedynym. Jeśli tylko dajemy się prowadzić w życiu Duchowi Ojca i Syna, On umacnia w nas synostwo Boże i wyzwala od pogrążenia w obawie, bojaźni czy lęku, które charakteryzują niewolników. „A niewolnik nie przebywa w domu na zawsze, lecz Syn przebywa na zawsze” (J 8,35). Jako dzieci Boga, jesteśmy też Jego dziedzicami, a współdziedzicami Chrystusa. „Bo przez Niego [...] w jednym Duchu mamy przystęp do Ojca. A więc nie jesteście już obcymi i przychodniami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga” (Ef 2,18-19).

Skoro już jesteśmy - bądźmy jeszcze bardziej!

 
Dzieło Biblijne


© Copyright Słowo Biblijne 2006. All rights Reserved. Made in quaint.pl