Dzieło Biblijne

Email Drukuj

Verbum cum musica

9.05. 2010 Kościół NMP na Piasku, Wrocław

16. 05. 2010 Kościół Św. Piotra i Pawła, Trzebnica

31.01.2011 Kościół św. Antoniego Padewskiego, Wrocław

 

Dr Ewelina Kondziela

Zagrożenia rodziny wobec biblijnej prawdy o człowieku

           

      Zagadnienie życia rodzinnego znajduje  poczytne miejsce wśród wartości ocenianych jako ważne dla osób wszystkich pokoleń. Kształtuje ono obraz człowieka nie tylko w jego wymiarze osobistego rozwoju, ale także w przyszłej formie realizacji przez niego zadań społecznych, tak w zakresie gospodarki, kultury czy też życia religijnego. To, w jaki sposób rodzina wypełnia swoje zadania, uzależnione jest jednak od wielu czynników tak indywidualnych jak i powszechnych płynących z otoczenia. Nic tez dziwnego, że jeden z ostatnich dokumentów Kościoła Rzymsko-Katolickiego w Polsce został zatytułowany „Służyć prawdzie o małżeństwie i rodzinie”.

Postaram się przybliżyć niektóre zagadnienia poruszone w tym dokumencie, a zarazem w ramach cyklu „Verbum cum Musica” przypomnieć, co o fundamentach życia rodzinnego o małżeństwie mówi nam Pismo Święte.

W dobie współczesnej obserwujemy bardzo dynamiczne zmiany natury ideowej zwłaszcza u młodych osób. Na pewno można zaznaczyć wiele takich, które są wyrazem osiągnięć myśli ludzkiej, ale również skutki wielu postaw możemy określić jako zdecydowanie negatywne dla więzi rodzinnych i samych treści w niej zawartych. Wymieńmy między innymi:

a)    przyspieszony rozwój nauki i technologii; ktoś wpływa na kształt obrazu świata w mentalności współczesnego człowieka polegający na tym, że kiedyś był to obraz stały, nienaruszalny przez długie lata. Dokonują się także ciągle zmiany cywilizacyjne i kulturowe, na skutek których w świadomości współczesnych społeczeństw utrwala się przekonanie, że również prawdy wiary i zasady moralne należy traktować jako rzeczywistość podlegającą heraklitejskiemu prawu zmienności.

b)    Różnego rodzaju filozofie i ideologie, zwłaszcza ideologia materialistycznego neomarksizmu, kwestionująca jakikolwiek nadprzyrodzony wymiar rzeczywistości ludzkiej inaczej mówiąc odrzucająca istnienie Boga oraz świata ducha. Co najbardziej niebezpieczne, od II poł. XX w. w wielu krajach znajdują się liczne ośrodki polityczne skupiające media, a co szczególnie należy podkreślić przyciągają środowiska uczelniane, zwłaszcza w kręgu filozofii, pedagogiki, socjologii, psychologii i politologii.

c)     Druga ideologia wpływająca w sposób jeszcze bardzie skuteczny na zmianę obrazu Boga, religii i Kościoła w świadomości współczesnych ludzi, to postmodernizm eliminujący pojęcie grzechu i różnicę miedzy dobrem a złem. W sferze religijnej stawia znak równania między wszystkimi religiami, sektami i wierzeniami. Postmodernizm odrzuca jakiekolwiek zasady moralne. W prawdzie zgadza się na religie, ale taką, która byłaby elementem światopoglądu konsumpcyjnego, czyli pełniłaby funkcje terapeutyczne, podejmowałaby działanie charytatywne i dawałby ludziom potrzebne im przeżycia, zwłaszcza poczucia bezpieczeństwa.

Religia ta miałaby tylko wymiar doczesny, ale nie byłaby skierowana ku Bogu i objawionemu przez niego prawu moralnemu. Religia ma dostarczać radosnych przeżyć, ma być źródłem przyjemności i zabawy dla człowieka współczesnych społeczeństw, nastawionego wyłącznie na zabawę, mocne przeżycia, seks i zakupy. Religia powinna się spełniać funkcje zabawową, pocieszającą i uzdrawiającą. Stąd wielu ludzi mówi – religia - TAK, ale kościół z jego depozytem wiary - NIE! Wpadają w różnego rodzaju sekty oraz najdziwniejsze kulty. Pojawia się nowa postać bliższej nieokreślone religii, będącej zlepkiem z odłamków najróżniejszych wydarzeń, magii, astrologii, parapsychologii, spirytualizmu, itd.

Z tej postmodernistycznej ideologii rodzi się między innymi nieintegralne traktowanie wiary katolickiej, czego wyrazem są takie sformułowania – jestem katolikiem, ale nie odpowiada mi to i ta prawda, to sformułowanie, to przykazanie. Jeśli wszystko się zmienia, Myśla tacy ludzie – to zmianie winien podlegać depozyt wiary katolickiej, a zwłaszcza obraz Boga i religii, kościoła, człowieka, prawa moralnego, małżeństwa, rodziny, państwa.

Liberalna edukacja prowadzona już od lat przez szkoły, uczelnie, media i inne siły ma na celu jedno: wyrobienie w ludziach cnoty otwartości na wszystko oraz skuteczne zniszczenie modelu człowieka racjonalnego, odróżniającego dobro od zła i prawdę od fałszu, przedsiębiorczego, aktywnego społecznie, uczciwego, oddanego własnej rodzinie, kochającego swój kraj – przez eliminację wartości narodowych, rodzinnych, rasowych, ale jest otwarta na wszystkie style życia, ideologie, ludzkie zachowania.

Dziś rodzina, by mogła przetrwać i właściwie wypełnić swoje zadania wymaga subtelnego połączenia natury i nadnatury, wymiaru ludzkiego i wymiaru Boskiego.

Podstawą małżonków jest wzajemna miłość, a w konsekwencji przyjęcie na świat potomstwa, dzięki któremu zawiązuje się rodzina. Jej celem jest wychowanie kulturalnych ludzi, którzy umieliby odróżnić dobro od zła, wpajanie im szacunku dla autorytetu Boskiego i ludzkiego, nauczanie praw Boskich i ludzkich. Rodzina powinna znać przeszłość i mieć program na przyszłość , powinna umieć oprzeć się oszustwom we wszystkich jego wymiarach. Powinna być wiązana z Bogiem, nastawiona na trwałość, wierność i miłość, powinna szanować prawo moralne, od którego nie mogło by jej odwieść pragmatyczne cele. Jeśli cel rodziny wiąże się tylko we wspólnych zabawach, podróżach i we wspólnym oglądaniu telewizji, a nie wspólnym myśleniu i rozwoju moralnym, to buduje się na piasku.

Przez długie wieki dla wielu narodów podstawą życia i kultury była Biblia jednocząca ze sobą pokolenia ludzi starych i młodych, wykształconych i nie, bogatych i biednych.  Jest ona kluczem do zrozumienia całego dziedzictwa kultury euroatlantyckiej. Bez Biblii ginie idea porządku wszech rzeczy. Pozostaje jedynie konsumpcja, seks, sukces i zakupy. Bez Biblii rodzice nie są w stanie nauczyć cnoty moralnej i intelektualnej. Bez Biblii i Boga rodzica tracą kontrolę nad swoim domem. Często nie chce im się tej kontroli sprawować. Oddają ją innym nauczycielom. Liberalne media – hołdują najniższym instynktom, hedonizmowi, a podkopują wszystko to, co składa się na budowanie charakteru i cnoty. Bez Biblii, bez Boga umysł ludzki pustoszeje, staje się animalny. Przyczyn spustoszenia duchowego współczesnego człowieka można doszukać się w potrójnym kryzysie dzisiejszej cywilizacji, który wpłynął na zdeformowanie pojęcia Boga, człowieka i świata:

a) Bóg przestaje być absolutną Tajemnicą, zbędne staje się Objawienie Boga, również Jego zbawcza interwencja, zawiesza się nijako historię zbawienia

b) człowiek nabiera przekonania o swojej samowystarczalności i nieograniczonej skuteczności czy afektywności, zmierzając tym samym do autonomicznego zbawienia samego siebie

c) świat natomiast przestaje być zadaną ludzkości przez Boga widownią dziejów, w której człowiek ma dopełniać stworzenia (Jan Paweł II – Przekroczyć próg nadziei)

Nigdy żaden rodzić nie osiągnie sukcesu wychowawczego, jeśli nie przekaże młodemu człowiekowi wizji moralnego kosmosu z nagrodą za dobro i z karą za zło. Ponadto jak mogą wychowywać rodzice, którzy sami nie wiedzą w co wierzą, a dzieciom swoim nie są w stanie powiedzieć nic więcej, jak tylko to, że chcą ich szczęścia i spełnienie marzeń! Na tym zasadza się cały testament duchowy i cała hierarchia wartości, która mają im do przekazania.

Ten stan rzeczy przekłada się na formację młodego pokolenia w szkołach i placówkach wychowawczych. Pojawiają się rzesze nauczycieli, pedagogów, wychowawców wartości nierozumiejących czym naprawdę one są i mylących wychowanie moralne z propagandą aborcji, antykoncepcji, homoseksualizmu i całej rewolucji seksualnej. Jej skutkiem jest erotyzacja życia, która dzięki liberalnym mediom przenika świadomość całych społeczeństw, sięgając niestety również kandydatów do sakramentu małżeństwa. Bardzo często dotknięci oni liberalną moralnością, odrzucają nie tylko chrześcijańską cnotę wstrzemięźliwości seksualnej, ale wiele innych cnót chrześcijańskich.

Kościół w Polsce wyraża swoje zatroskanie o rodzinę. Efektem tego jest ostatni dokument Komisji Episkopatu Polski z czerwca 2009r. „Służyć w prawdzie o małżeństwie i rodzinie”. Biskupi podkreślili w nim, iż nasilają się „aroganckie ataki na małżeństwo i rodzinę”, o których należy mówić. Uczciwy dialog nie znosi przemilczeń. Zarówno na płaszczyźnie ideologicznej, jak i w sferze prawodawczej widoczne są tendencje zmierzające do zniszczenia tradycyjnego małżeństwa i rodziny, opartego na fundamentach cywilizacji zachodniej. Przykry jest też fakt, że niektóre zjawiska uderzające w rodzinę znajdują swe oparcie w niektórych organizacjach społecznych naszego kraju, w polskim Parlamencie, parlamencie Europejskim, a także w instytucjach ONZ. Pod szyldem haseł takich jak: „prawa człowieka”, „ tolerancja” dla odmienności czy „wolności” słowa i wyznania, wywiera się nacisk na chrześcijan, aby postępowali i nauczali wbrew swym przekonania religijnym, na których zbudowano cywilizację zachodnią. Jak przejawiają się te formy dyskryminacji moralnej rodziny? Warto choćby dla przykładu wspomnień o fakcie zmuszania w niektórych krajach Europy katolickich poradni adopcyjnych do przekazywania dzieci do adopcji parom lesbijskim lub homoseksualnym. Nakładane są także kary za ukazywanie tego procederu jako grzech.

Pojawiła się także tendencja do wydawania rozporządzeń w prawodawstwie, usuwających pojęcia „ojciec” albo „matka”, by nie dyskryminować związków mniejszości poprzez narzucanie heteroseksualnego charakteru rodziny. Widoczne są naciski idące w kierunku zrównoważenia tzw. wolnych związków z rodziną. Warto też wspomnieć o  przeciwstawieniu praw dziecka prawom rodziców. Nie wspominając o aborcji. Widoczna jest dążność do legalizacji manipulacji genetycznych czy też oswajanie z eutanazją, usiłując te negatywne zjawiska Dosyć duże poruszenie, a wręcz widoczne jest dążność do legalizacji manipulacji genetycznych aż po zapłodnienie In vitro. Próbuje się również oswoić społeczeństwo z eutanazją, usiłując te negatywne zjawiska wpisać na kartę tzw. postępu cywilizacyjnego lub naukowego.

            W „blasku Prawdy tego rodzaju postępowanie jest po prostu klęską biorąc pod uwagę ludzką godność oraz dobro społeczne. Dziś należy pomów człowiekowi „by sam na siebie spojrzał w prawdzie uznając, iż jest stworzeniem, a Bóg jest stwórcą. Z tego faktu wynika godność człowieka, który jest osobą stworzoną na obraz i podobieństwo Boga. Nieodzowną pomocą i w dobie obecnej bardzo potrzebnym dzisiejszemu, niejednokrotnie oszukiwanemu człowiekowi jest głoszenie prawd wiary zawartych w Piśmie Świętym, a co więcej przełożenie tych prawd na język współczesny dzięki Nauce Społecznej Kościoła.

Obowiązkiem Kościoła wobec Boga i wobec człowieka jest „zawsze i wszędzie przepowiadać zasady moralne w odniesieniu do porządku społecznego (…) zwłaszcza w tym, co dotyczy wartości życia, znaczenie wolności, jedności i trwałości rodziny, prokreacji i wychowania dzieci, wkładu na rzecz dobra wspólnego i pracy, znaczenia techniki i używania dóbr materialnych…

Trzeba obecnie tworzyć jakby na nowo takie środowisko życia i kultury powszechnej, aby pomóc małżonkom odkryć piękno i wielkość ich powołania, by zapragnęli nim żyć w całej pełni. Trzeba też pomóc zagrożonym małżonkom wrócić do pierwotnej miłości, natomiast wchodzącym w życie uświadomić, że muszą „od siebie wymagać”, szczególnie wówczas gdy rodzi się między nimi miłość i poważnie myślą o założeniu rodziny. Wbrew wszelkim reklamom należy głosić, że Miłość istnieje i, że jest najważniejsza. Należy wystrzegać się profanowania jej przez egoizm czy poszukiwanie ze wszelką ceną jedynie przyjemności oraz zamknięcia się na życie. Brak prawdziwej miłości w relacjach międzyludzkich jest siłą destrukcyjną niszczącą nie tylko poszczególne osoby, ale same podstawy życia społecznego.

Taki brak naturalnej, prawidłowej wizji rodziny, która powstaje nie inaczej, jak poprzez małżeństwo. Małżeństwo natomiast, jak podaje wspomniany dokument, jest trwałym, wyłącznym i nierozłącznym związkiem jednej kobiety i jednego mężczyzny, opartym na głębokiej wspólnocie życia i miłości nastawiona na dobro małżonków oraz na zrodzenie i wychowanie dzieci. (KEP – dokumenty, służyć prawdzie o małżeństwie i rodzinie 2009).

Ta postawa i najmniejsza komórka społeczna nie jest tylko rzeczywistością świecką, kierującą się prawami tego świata. Prawda o „instytucji małżeństwa i rodziny jest „ponad wolę jednostek, ponad kaprysami poszczególnych małżeństw, ponad decyzjami organizmów społecznych i rządowych. (FC 72) To sam Bóg jest twórcą małżeństwa i rodziny” Ignorując ten fakt, uderzamy w „najgłębsze fundamenty” małżeństwa. Wówczas staje Se właściwe określanie – „ślub Kościelny”. Należy mówić jednak o małżeństwie sakramentalnym.

Pamiętając o tym, widzimy jego najgłębszy i wewnętrzny sens. Odrzucanie tego sensu prowadzi sukcesywnie do rozkładu rodzin i do klęski człowieka – mężczyzny, kobiety, dziecka. Natomiast przyjęcia jego umożliwia prawidłowy rozwój ludzki i chrześcijański. Jakkolwiek negacja Bożej wizji małżeństwa i rodziny przyczynia się do negacji jej godności i powołania Przyjęcie jej otwiera drogę do rozwoju ludzkiego i chrześcijańskiego, a co więcej jest drogą podstawową i najbardziej powszechną do realizacji swojego powołania. Sakramentalnej związek otwiera małżonkom drogę pójścia za Chrystusem, a więc drogę do światłości.

W opisie stworzenia „Rzekł Bóg, uczynimy człowieka na nasz obraz, podobnego nam (…) Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz. Stworzył go mężczyzną i kobietą”. (Rdz 1. 26-27) Wgłębianie się w istotę Zbawienia pozwala nam odkryć, że Bóg wybrał sobie luf, zawarł z nim przymierzę i był jemu wierny. By być obrazem Jego, należy żyć miłości wierną nierozerwalną i wyłączną w małżeństwie. Dzieje Objawienia Boga w Trójcy Świętej  Jedynego pozwalają także zauważyć Wspólnoty miłujących się osób, gdzie każda z nich obdarowuje sobą oraz każda przyjmuje jako dar pozostałe osoby. Odnajdujemy tu zatem powołanie , by być w życiu małżeńskim żywym obrazem Trójcy Świętej we wzajemności i z doskonałą komunią, przy równoczesnym poszanowaniu swojej odrębności. I to jest zdanie życiowe - małżonkowie winni ściślej jednoczyć się na płaszczyźnie umysłu, uczuć, ciała i codziennego życia.

Objawieniem pełnej prawdy o człowieku jest Chrystus. Jego wcielenie objawiło budząc zdumienie wartość każdego człowieka oraz nadało wszystkiemu, co ludzkie, nadprzyrodzone, perspektywę. Poczucie natomiast jest sposobem zaistnienia wiekuistego w czasie.

Kolejnym momentem objawiającym godność i cenę człowieka w oczach Boga – jest Odkupienie. W miłości Chrystusa do wspólnoty Kościoła, za który oddał swoje życie, możemy odnaleźć wzór wzajemnego oddania się w małżeństwie. Chrystus w swym życiu nie miłował słowem i językiem, lecz w ciszy i pokorze złożył ofiarę z samego siebie. Identyczne w małżeństwie, prawdziwy dar z siebie samych domaga się postawy wyręczenia i samozaparcia w każdej chwili codziennego życia małżeńskiego i rodzinnego.

Żeby to życie małżeńskie w pełni zrozumieć, pojąc problemy związane z życiem ludzkim, należy przyjąć prawdę o człowieku i jego powołaniu obejmującym nie tylko porządek naturalny i doczesny, opisywany przez biologię, psychologię, socjologię czy demografię, ale również porządek nadprzyrodzony i wieczny opisany w piśmie świętym. Ostatecznie doskonałość i szczęście człowieka to nie stan samej duszy oderwanej od ciała, lecz stan człowieka, w którym dusza i ciało są ostateczne i w stopniu doskonałym zintegrowane. Droga do pełnego uświęcania prowadzi człowieka przez życie doczesne, które dla większości ludzi rozgrywa się we wspólnocie rodzinnej. I to rodzina jest pierwszą szkołą wychowania. I rodzina stanowi przestrzeń dla świętości życia człowieka, do której  powołany jest każdy bez wyjątków . Tę prawdę trzeba zwłaszcza w dzisiejszych czasach głosić z większą miłością, szacunkiem i pokorą. Prawdę, którą należy uświadomić rodzicom to, najpierw być – potem mieć! Wówczas rodzice będą w pierwszym rzędzie wychowywać dzieci, kształtować u swych dzieci dojrzałe człowieczeństwo, uczyć jak być ojcem i matką, mężem, żoną, mężczyzna czy kobietą. Dominacja „mieć” nad „być” wynika głównie z braku wiary i do braku wiary prowadzi. Niszczy ona życie osobiste, małżeńskie i rodzinne. Dzisiejszemu człowiekowi trzeba ponownie zwrócić uwagę na piękno

Piękno osoby ludzkiej to nie tylko ciało ludzkie zdolne dostarczać wzruszeń poprzez swoje walory estetyczne, ale przede wszystkim piękno, które kryje się w głębi ludzkiego serca. Dopiero odkrycie i obcowanie z wewnętrznym pięknem człowieka pozwala w pełni uchwycić walory jego ciała. To odkrycie piękna osoby możliwe jest przez przyjęcie pełnej prawdy o człowieku, którego Bóg powołał do życia w Wieczyn szczęśliwości

W perspektywie wiary ciało ludzkie nabiera szczególnej godności przez włączanie w Chrystusa oraz udział w jego zbawczej misji. Kwintesencją tego faktu są słowa św. Pawła Apostoła: „czy nie wiecie, że ciała wasze są członkami Chrystusa?” (1 Kor 6, 15). „W moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego ciała, którym jest Kościół (Kol 1, 24) Sam Jezus Chrystus, ukazany przez Izajasza jako Mąż boleści, który nie miał wdzięku ani blasku aby na Niego popatrzeć” (Iz 53, 2-6) jednoznacznie objawie piękno ludzkiego ciała, którego źródło tkwi wyraźnie poza wszelkimi kanonami estetyki tego świata, które postrzega człowieka w kategorii przedmiotu, zwłaszcza w sferze ciała. Prawdziwa miłość, miłość w prawdzie domaga się czystości. Ta z kolei daje małżonkom wolność od wewnętrznego przymusu pożądliwości. Małżonkowie nie patrzą na siebie jak na przedmiot użycia. Następuje wzajemne „oddanie się” sobie nawzajem. Naszą w sercu pragnienie bezinteresownego i szczerego obdarowywania się sobą. W całej prawdzie, a także z wszystkimi konsekwencjami tego obdarowywania. Równocześnie czystość serca i ciała przyczynia się do prostoty a jednocześnie głębi oraz serdeczności. Nie jest tylko powierzchownym stylem bycia, lecz rodzi się z autentycznego zawierzania między osobami,  jak mówi Jan Paweł II.  I tu dochodzimy do istoty właściwej więzi między małżonkami. Wówczas to ich codzienne relacje również sferę życia seksualnego  przepełnia miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie – owoce Ducha świętego.

W dobie współczesnej bardzo często spotykamy się uprzedmiotowieniem ludzkiego ciała. Natomiast zgodnie nauką biblijną ciała ludzkiego nie można sprowadzić do wymiarów zwykłej materii. Jak zaznacza Jan Paweł II w Liście do rodzin. Ciało i duch tak ściśle są związane w człowieku, że również dobrze można go nazwać ciałem „uduchowionym” jak duchem „ucieleśnionym”. Niestety współczesny racjonalizm nie czuje tego dogłębnego i nierozerwalnego związku. Traktuje człowieka, zwłaszcza jego ciało, jako tworzywo do produkcji dóbr konsumpcyjnych. Chodzi w szczególności o tzw. pornobiznes, gdzie ciało, płciowość i seksualizm człowieka postrzegane są jedynie w wymiarze doczesnym i materialnym. Czerpie się z tego zarówno korzyści hedonistyczne jak i ekonomiczne.

Realizacja pełni człowieczeństwa nastąpić może tylko „poprzez bezinteresowny dar z samego siebie”. Jedyny właściwy drogowskaz, by przezwyciężyć wszelkie kryzysy, niewłaściwe relacje w małżeństwie i rodzinie to powrót do biblijnej antropologii „otwarcia na drugiego”. Przyjęcie drugiej osoby jago daru w małżeństwie zakłada gotowość podjęcia odpowiedzialności i złożenia samego siebie w darze. W małżeństwie darem jest osoba współmałżonka dla drugiego współmałżonka. Ale te relacja daru rozszerza się także na dzieci mające zaistnieć dzięki wzajemnej miłości. W tym momencie małżonkowie przede wszystkim winni zrewidować swoje myślenie o podstawowym darze, jakim jest życie ludzkie, od poczęcia ąz do naturalnej śmierci. Winni także zadać sobie pytanie odnośnie czułości małżeńskiej wypowiadanej w ciele.

Wielkie zaufanie Bogu domaga się uznania, że skoro Bóg stworzył człowieka jako mężczyznę i kobietę (Rdz 1, 27; Mt 19, 4) nie uczynił tego przypadkowo. Dlatego „być mężczyzna” jak „być kobietą” stanowi równocześnie dar oraz zadanie, którego wypełnienie stanowi najbardziej pierwotny stan powołania, wierność temu powołaniu, aby „jako mężczyzna” i „jako kobieta” być obrazem Boga. Fakt ten domaga się poszanowania głębokiej natury męskości i kobiecości zarówno na płaszczyźnie ciała jak również na płaszczyźnie emocji, uczuć i życia wewnętrznego. By żyć w zgodzie ze swoim powołaniem i wyrażać Stwórcy wdzięczność  za to, że stworzył nas kobietami oraz mężczyznami to unikanie wszystkiego, co niweluje różnicę płci. Płeć bowiem została wpisana w zamysł Stwórcy. Odrębność płci, jak niektórzy chcą udowadniać, nie stoi w sprzeczności całkowitą równością mężczyzny i kobiety. Nie można jednak tej równości pojmować w sposób uniformistyczny, bo nie chodzi tu o procentowe parytety, ale o zdolność poszczególnych osób do podjęcia odpowiedzialności za innych ludzi. Jest to bowiem równość w różnorodności zadań i funkcji (KKK s. 369). Być kobietą jak być mężczyzna to wartość, dar i zadanie. W spojrzeniu antropologicznym Kościoła mężczyzna i kobieta nie mogą poprzestać na wzajemnym uznaniu swej równości, ale powinni być świadomi swej komplementarności.

W zamyśle Boga mężczyzna i kobieta mają sobie wzajemnie pomagać przede wszystkim w samym byciu człowiekiem tu na ziemi, a poprzez nią przygotować drogę do nieba sobie i współmałżonkowi.

Aby ten cel osiągną przykładem winna być dla każdej społeczności rodzinnej Święta Rodzina z Nazaretu, której wzrastał Chrystus przy Matce Maryi i przy opiekunie Józefie. Jan Paweł II podczas VII pielgrzymki do ojczyzny w 1999r. 14 VI w homilii w Łowiczu wyraził wskazania związane z  wychowaniem dzieci, zważywszy na fakt, że nie jest łatwo w dzisiejszych czasach stwarzać chrześcijańskie warunki do wychowania młodego pokolenia. Papież mówi  do rodziców „czyńcie wszystko, aby Bóg był obecny i czczony w waszych rodzinach. Nie zapominajcie o wspólnej codziennej modlitwie zwłaszcza wieczornej, o świętowaniu niedzieli i uczestniczeniu we Mszy Świętej niedzielnej. Jesteście dla swoich dzieci pierwszymi nauczycielami modlitwy i cnót chrześcijańskich i nikt was w tym nie może zastąpić. Zachowujcie religijne zwyczaje i pielęgnujcie tradycję chrześcijańską, uczcie wasze dzieci szacunku dla każdego człowieka. Niech waszym największym pragnieniem będzie wychowanie młodego pokolenia w łączności z Chrystusem i Kościołem. Tylko na tej drodze można zrealizować powołanie rodzicielskie i sprostać potrzebom duchowym swoich dzieci.

 

 
Dzieło Biblijne


© Copyright Słowo Biblijne 2006. All rights Reserved. Made in quaint.pl