Dzieło Biblijne

Rodzina w Biblii

Email Drukuj

Verbum cum musica

(10.09.2006)

 

Ks. Sławomir Stasiak

Rodzina w Biblii

            Już w judaizmie rodzina pełniła szczególną rolę w społeczeństwie, które z resztą miało charakter religijny. Dotychczas trudno jest rozróżnić religijne i etniczne znaczenie pojęcia Żyd – Hebrajczyk – członek Narodu Wybranego. W chrześcijaństwie znaczenie rodziny jako podstawowej komórki życia społecznego i religijnego nabrało nieco innego wymiaru ale wciąż pozostało ściśle związane z życiem religijnym i społecznym. Spróbujmy się przyjrzeć, w ujęciu historycznym, charakterystycznym momentom ustanawiania i funkcjonowania prawa rodzinnego, tak w Starym jak i Nowym Testamencie.

I. Stworzenie

            Stary Testament zawarł dwa opisy stworzenia człowieka. Może lepiej jest powiedzieć, że jest to: stworzenie człowieka (Rdz 1,1-2,4a) i jego rajska egzystencja (Rdz 2,4b-25). Zwróćmy uwagę na istotne elementy dotyczące relacji pomiędzy kobietą i mężczyzną w tych dwóch tekstach

 

a. Rajska egzystencja człowieka

            Jest to tak zwany jahwistyczny opis, pochodzący prawdopodobnie z ok. X w. przed Chr., jak zresztą całe Dzieło Jahwisty (J) Obraz działania Boga jest bardzo plastyczny, wręcz antropomorficzny: Bóg lepi człowieka z prochu ziemi (por. Rdz 2,7).

            Po stworzeniu Adam odczuwał w raju udrękę samotności (por. Rdz 2,20). Lecz Jahwista nie upatruje szczęścia mężczyzny w zmysłowości. Niewiasta ma go wspomagać, choć nie na sposób służącej czy niewolnicy. Godność kobiety jest dyskretnie zaznaczona w dwóch sformułowaniach: „Nie jest dobrze, żeby mężczyzna była sam”, „mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swoją żoną”. Pomiędzy mężczyzną i kobietą istnieje wzajemna zależność, dlatego jedno nie ma tytułu do wywyższania się nad drugie. Subtelną uprzejmość widać w stwierdzeniu, że to mężczyzna łączy się ze swoją żoną, a nie odwrotnie! Ponadto mężczyzna i niewiasta tworzą „jedno ciało”. Literatura światowa nie ma bardziej wymownej metafory jedności i nierozerwalności małżeństwa, co potwierdził swoim autorytetem Jezus (Mt 19,3-9), odwołując się do sytuacji „na początku”. Mojżeszowy list rozwodowy to sprawa późniejsza.

            Z nauczania Jezusa wynika, że Jahiwsta ukazał istotę małżeństwa według zamiarów Stwórcy, to znaczy, że ma być ono jak najściślejszą więzią ducha i ciała, dozgonną jednością obojga małżonków. Miłość małżeńska ma nie tylko zapewnić biologiczny rozwój ludzkości, lecz także ma być podstawą życia w rodzinie. „Jedno ciało” to metafora jedności życia, wspólnoty celu i wzajemnej pomocy. Ani słowem o typowym wówczas podporządkowaniu kobiety mężczyźnie. Dla Jahwisty małżonkowie są równorzędnymi osobami. Zakładał on również zasadniczą zgodność pomiędzy nimi jako właściwe odniesienie, natomiast egoizm, agresywność czy poczucie wstydu wiązał z popełnionym grzechem[1].

 

b. Stworzenie człowieka w szóstym dniu

            Opis należy do tak zwanego Dzieła kapłańskiego (P) i wyróżnia się dużą schematycznością kompozycji: dzieło Stwórcy ujęte jest w schemat siedmiu dni, przy czym wielokrotnie występują te same zdania: „Wtedy Bóg powiedział”, „I ujrzał Bóg, że to było dobre”, „I minął wieczór, minął też ranek: dzień...”[2].

            Szczególną uwagę zwracają tu słowa zapisane w Rdz 1,27-28: „I stworzył Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: mężczyzną i niewiastą stworzył ich. Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną…”.

            Człowiek to istotnie mikrokosmos. Dzięki swej duszy jest podobny do Boga, a ciałem do zwierząt. Jak zwierzęta tak i człowiek jest istotą płciową. Tekst mówi wyraźnie o tym, że Bóg stworzył dwie płcie:- zakar (istota męska) i  - neqebah (istota żeńska). Płciowość człowieka jest zatem rzeczą dobrą sama w sobie, gdyż pochodzi od Boga i nosi na sobie ślady Bożej potęgi stwórczej. H. Haag zwraca uwagę, że podobieństwo Boże w człowieku jest nierozdzielne z płciowością: obie rzeczy w naszym wersecie zostają wypowiedziane jednym tchem: mężczyzna i kobieta złączeni, odbijają obraz Boży tak jak zjednoczeni przedłużają stworzenie. Tradycja kapłańska (P) ukazuje kobietę jako od samego początku równą w godności partnerkę mężczyzny i w takim samym stopniu odbijającą obraz Boży. Jawi się to, na tle ówczesnej literatury bliskowschodniej, jako niesłychane novum teologiczne. Obie płcie są równie godne, gdyż obie są stworzone „na obraz Boży”. Płciowość jest integralną częścią dzieła, które sam stwórca nazwał „bardzo dobrym” [3].

            Zdolność prokreacji staje się drogą, na której rozwija się historia święta: Pan Bóg, pozostając transcendentny, realizuje swoje zbawienie przez wejście w ludzkie potomstwo, w czas człowieka, który rozwija się z pokolenia na pokolenie, z ojca na syna, z epoki na epokę. Płodność pary ludzkiej jest zatem znakiem Boga Stwórcy i Zbawiciela. Ludzkość jest obrazem Boga o tyle, o ile jest „mężczyzną i kobietą”; prawdziwie boskim wizerunkiem, figurą Pana Boga żyjącego na ziemi, jest właśnie osoba ludzka w jej męsko-żeńskiej pełni, w jej płodności oraz w jej posiadaniu i przekazywaniu życia. Na tych starożytnych stronicach odnajdujemy zatem ówczesną wrażliwość, która na przestrzeni wieków uległa zaciemnieniu. Aby mówić o Bogu, aby Go ukazywać, nie wystarczy mówić o mężczyźnie, ale konieczna jest tu również pamięć o kobiecie. Małżeństwo w swej zdolności prokreacji staje się symbolem dzieła stwórczego Pana Boga oraz narzędziem rozwoju historii zbawienia[4].

II. Prawo małżeńskie i rodzinne w Starym Testamencie

            Rodzina izraelska była od samych początków patriarchalna – władza w rodzinie spoczywała w rękach ojca. Za główny cel małżeństwa Izraelici uważali: a) wydanie na świat potomstwa i wychowanie go; b) utrwalenie swego imienia.

            Dlatego też kobiecie wychodzącej za mąż życzono najliczniejszego potomstwa. Mąż zaś, żeby utrwalić swe imię, w razie niepłodności żony, brał drugą, a jeśli by umarł bez potomstwa, to zaginięciu jego imienia zapobiegano przez tzw. prawo lewiratu.

            Małżeństwo było pierwotnie monogamiczne (por. małżeństwa Noego, Mojżesza czy Hioba). Wiadomo jednak, że niektórzy sprawiedliwi mężowie mieli dwie lub więcej żon (Jakub, Elkana, Dawid). Nawet Abraham miał dwie żony (Sara i Hagar). Prawo Mojżeszowe przyjmowało milcząco wielożeństwo jako dozwolone. Wydaje się jednak, że drugie małżeństwo zawierano tylko w wypadku bezdzietności pierwszej żony. Warto wskazać na to, że arcykapłan mógł pojąć tylko jedną żonę (por. Kpł 21,13-14). Monogamia uchodziła więc za właściwą formę małżeństwa. Zresztą po niewoli babilońskiej w zasadzie ustała poligamia. Chrystus ostatecznie przywrócił pierwotną jedność małżeństwa.

 

a. Małżeństwo

            Wiek do małżeństwa nie był ściśle określony i nie istniała przeszkoda wynikająca z braku właściwego wieku. Na ogół małżeństwa zawierano bardzo młodo. Wpływało na to szybkie dojrzewanie młodzieży w krajach tropikalnych. Późniejsze przepisy rabiniczne ustaliły jako najniższy wiek zawarcia małżeństwa dla dziewczyny 12 lat, dla chłopca 13 względnie 14 lat. Wielu rabinów za najodpowiedniejszy wiek uznało 16 lat dla chłopca, inni 20 lat, a jeszcze inni 24 lata. Według Talmudu należy syna ożenić wtedy, gdy ojciec „trzyma jeszcze rękę na jego karku”.

            Zaręczyny miały w Izraelu charakter prawnie zawartego małżeństwa. Narzeczona zyskiwała przez to wszelkie prawa stanowe narzeczonego i gdy zgrzeszyła z innym mężczyzną podlegała sankcjom karnym przewidzianym za cudzołóstwo tj. karze śmierci przez ukamienowanie (por. Wj 22,21.23-24). Dziecko zaś urodzone w czasie narzeczeństwa było uznawane za prawowite.

            Zaślubiny miały charakter publicznej uroczystości. Zawarcie małżeństwa było bowiem kontraktem cywilnym, zawieranym w formie pisanej umowy (por. Tb 7,14). Według prawa Hammurabiego małżeństwo, któremu nie towarzyszył spisany kontrakt małżeński, nie jest ważne. Z Elefantyny znane są żydowskie kontrakty małżeńskie z I w. przed Chr. Zachowała się w nich formuła zawarcia małżeństwa: „Ona będzie moją małżonką, a ja będę jej mężem, począwszy od dzisiaj aż na wieki” (por. też Tb 7,12-13).

            Małżeństwo lewirackie (levir – szwagier) oznacza małżeństwo z bratową. Prawo Mojżeszowe zabraniało małżeństwa z bratową. Jeśli jednak Izraelita umarł bez potomstwa, to brat jego lub, gdy nie miał brata, najbliższy krewny miał pojąć wdowę za żonę, a pierwszy sen z tego małżeństwa był prawnie uważany za syna pierwszego męża tej kobiety. Dziedziczył jego majątek. Szwagier mógł zrezygnować z tego obowiązku. Składał wówczas oświadczenie wobec starszych, ale za niewypełnienie tego obowiązku spotykała go kara zniesławienia. Pokrzywdzona kobieta pluła mu w twarz mówiąc: „Tak się postępuje z człowiekiem, który nie chce odbudować domu brata swego” (Pwt 25,9).

            Istotnym celem prawa lewiratu było: a) utrwalenie imienia (rodu) zmarłego; b) utrzymanie dziedzictwa w tym samym pokoleniu.

            Rozwód był uprawniony i dopuszczalny nawet wtedy, gdy małżonkowie mieli już dzieci. Prawodawca dozwolił na to, według Chrystusa, ze względu na „zatwardziałość serc Izraelitów” (por. Mt 19,8), ale jako ideał traktował małżeństwo nierozerwalne. Dlatego starając się ograniczyć rozwody i zapobiec nadużyciom: a) nałożył na męża obowiązek udzielenia żonie listu rozwodowego; b) zakazał mężowi przyjąć z powrotem żonę, z którą się rozwiódł; c) wymagał zaistnienia poważnej przyczyny dla rozwodu (por. Pwt 24,1-4).

Przyczyny wystarczające do rozwodu zostały jednak określone ogólnikowym sformułowaniem „coś obrzydliwego”, nad którym dyskutowano. W czasach Chrystusa szkoła Szammaja uważała, że tą przyczyną może być jedynie cudzołóstwo żony, a szkoła Hillela, że nawet to, że żona nie podoba się mężowi. Chrystus przywrócił nierozerwalność małżeństwa w jego pierwotnej mocy i pouczył, że poślubienie rozwiedzionej jest łamaniem małżeństwa.

b. Dzieci

            Dzieci były największym darem i posiadanie licznego potomstwa uznawano za widzialny znak Bożego błogosławieństwa (por. Wj 23,26; Ps 127,3; Prz 17,6), brak zaś dzieci i bezdzietność uznawano za oznakę przekleństwa ciążącego nad rodziną i hańbę (por. Rdz 30,1-3.22-23; Iz 4,1; 1Sm 1,2-8; Oz 9,12). Dlatego narodzenie dziecka, a szczególnie chłopca, było u Izraelitów najbardziej radosnym wydarzeniem. Wyjątkowym powodem do radości było narodzenie pierworodnego syna, który miał przejąć dziedzictwo i zachować imię swego ojca. Zajmował on uprzywilejowane miejsce wśród pozostałych synów: otrzymywał specjalne błogosławieństwo ojca i zastępował ojca w razie nieobecności; otrzymywał również podwójną część dziedzictwa.

            Prawo pierworództwa można było utracić (por. Rdz 48,17-19) albo zrzec się dobrowolnie (por. Rdz 25,29-31). Na mocy prawa o pierwocinach pierworodny matki był „poświęcony Bogu”, tzn. należał do Boga i musiał być „przedstawiony Bogu” na dziedzińcu świątyni i wykupiony przez złożenie ofiary zastępczej z jagnięcia lub dwóch synogarlic w wypadku ubóstwa rodziców (por. Łk 2,22-24; Wj 13,2n).

            Ósmego dnia po narodzeniu każdego chłopca należało go obrzezać na znak przynależności do wspólnoty narodowej i religijnej Izraela (por. Rdz 17,9-14). W późniejszych czasach z ceremonią obrzezania łączono nadanie imienia; pierwotnie nadawano je przy narodzeniu. Imiona bowiem miały wyrażać charakter i przeznaczenie człowieka, a często były one inspirowane okolicznościami związanymi z narodzeniem dziecka: np. Samuel – uproszony od Boga, Izaak – śmiał się, Jakub – trzymający za piętę. Częste były imiona pochodzące od nazw zwierząt i roślin: Rachela – owca, Debora – pszczoła, Akbor – mysz, Kaleb – pies, Nahasz – wąż, Tamar – palma, Eglon – dąb, Zejtan – oliwka. Osobną grupę stanowią imiona teoforyczne – najstarsze z imieniem Baal, np. Merobaal – spierający się z Baalem, którym potem nadawano charakter zniesławiający, zamieniając Baal na boszet – hańba, bezwstyd. Częste były imiona z rdzeniem El, a także z formą Jo, Je – formy skrócone od Jahwe. Zmiana imienia oznaczała zmianę posłannictwa danej osoby: np. Abram na Abraham, Saraj na Sara, Jakub na Izrael (por. Rdz 17,5.15; 32,29).

            W pierwszych latach po urodzeniu dzieci były wychowywane przez matkę, a dziewczęta pozostawały pod jej opieką aż do zamążpójścia. Chłopcy od piątego roku życia przechodzili pod opiekę ojca, który uczył synów znajomości Prawa i wdrażał do jego zachowania i zaznajamiał ze swoim zawodem.

            Po ukończeniu 13 lat chłopiec był zobowiązany do zachowania przepisów Prawa i stawał się „synem Prawa” (aram. Bar micwa), był zobowiązany do odmawiania Szema Izrael trzy razy dziennie, pościć i brać udział w pielgrzymkach do świątyni, gdzie miał prawo wstępu na dziedziniec mężczyzn. Na nabożeństwie w synagodze odczytywał on uroczyście fragment Tory, na znak, że nabywa uprawnienia do czytania jej i wyjaśniania, w gronie rodziny odbywała się z tej okazji uczta.

            Według Pirke Aboth 5,21 wyróżniano cztery fazy w wychowaniu dziecka:

- 5 rok życia       - podjęcie nauki;

- 10 rok życia     - studiowanie Tradycji;

- 13 rok życia     - zobowiązanie do znajomości Prawa i stosowanie go w praktyce;

- 15 rok życia     - pogłębianie praktyk i zdobywanie wiadomości.

            Szkoły w czasach przed niewolą babilońską nie były znane. Sztuka pisania i czytania były znane w kręgach bardzo ograniczonych – wśród panujących i zawodowych pisarzy dworskich. Po niewoli przy synagogach uczono znajomości Pisma św., a w I w. przed Chr. Szymon ben-Setach założył właściwe szkoły początkowe (bet ha-sefer). W tym też okresie powstały szkoły wyższe (bet ha-midrasz), z których najsłynniejsze w Jerozolimie były szkoły Szammaja i Hillela, którego wnukiem był Gamaliel – wychowawca Pawła z Tarsu[5].

III. Małżeństwo i rodzina w Nowym Testamencie

            W Nowym Testamencie częściej spotykamy wypowiedzi na temat samego małżeństwa niż rodziny. Jednak poglądy na temat małżeństwa dają również dość komplementarny obraz opinii autorów nowotestamentowych na temat rodziny. Zwrócimy najpierw uwagę na wypowiedzi samego Jezusa na ten temat, by przejść następnie do spostrzeżeń św. Pawła.

 

a. Jezus na temat małżeństwa

            Posiadamy dwa zasadnicze teksty, w których przedstawiony został pogląd Jezusa na małżeństwo: Mk 10,1-12 (par. Mt 5,31-32; 19,1-9; Łk 16,18) i Mt 19,10-12.

            W Mk 10,1-12 pytania oponentów są uzasadnione, gdyż Prawo Mojżesza zezwalało na rozwód (por. Pwt 24,1-4), o czym mówiliśmy wcześniej. Z odpowiedzi Jezusa wynika, że Prawo to nie było zgodne z zamysłem Stwórcy (por. Mk 10,6-9). Teraz będzie obowiązywał stan pierwotny. Jak wspomnieliśmy już, Bóg stworzył człowieka jako mężczyznę i niewiastę. Oznacza to, że przez Stwórcę zostali oni skierowani do siebie. Dlatego opuszczą ojca i matkę i odtąd będą stanowili jedno ciało. Ponieważ akcent w. 8 postawiony jest nie na rzeczowniku „ciało” lecz na zaimku „jedno”, dlatego możemy wnioskować, że chodzi o nierozerwalność małżeństwa. Ani żonie ani mężowi nie wolno zrywać tej jedności ustanowionej przez Boga[6].

            Mateusz w dość szczególny sposób interpretuje tekst Ewangelii Marka: „Kto oddala swoją żonę – chyba że w wypadku nierządu – a bierze inną, popełnia cudzołóstwo. I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo” (Mt 19,9); „Każdy kto oddala swoją żonę – poza wypadkiem nierządu – naraża ją na cudzołóstwo; a kto by oddalona wziął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa” (Mt 5,32). Chodzi o tak zwaną klauzulę rozwodową Mateusza, która zamyka się w słowach: „poza wypadkiem nierządu” – gr. parektos logou porneias. „Wydaje się, że najbardziej prawdopodobna jest opinia, która wyraz porneia (nierząd) odnosi do związku kazirodczego (por. Kpł 18,6-18). Małżeństwa między bliskimi krewnymi były częste u pogan i budziły odrazę u Żydów. Jezus zatem klauzuli tej nie wypowiedział, gdyż problem ten wśród Żydów palestyńskich nie istniał. Cudzołóstwo i nierząd hagiografowie zwykle określają terminami: moicheia, moicheisthai. Wszelkie związki małżeńskie z bliskimi krewnymi z punktu widzenia pozytywnego prawa Bożego w rzeczywistości nie istniał. Duszpasterskie potrzeby zdecydowały o tym, że do bezkompromisowej nauki Jezusa o nierozerwalności związku małżeńskiego Mateusz dołączył uwagę w formie zdania wtrąconego, która nie tylko nie podważała zasady, ale dla wielu (zwłaszcza nawróconych z pogaństwa) stanowiła autentyczny, a zarazem praktyczny jej komentarz”[7].

            W Mt 19,11-12 czytamy o trzech kategoriach ludzi, którzy nie wchodzą w związek małżeński. Dwa pierwsze wypadki posiadają charakter losowy. Albo ktoś z natury nie posiada właściwych kwalifikacji do małżeństwa, albo został tych możliwości pozbawiony przez innych. Trzeci wypadek, to dobrowolna rezygnacja z małżeństwa „dla królestwa Niebieskiego”. Z poprzednich tekstów (por. Mk 10,1-12; Mt 19,1-9) wynika, że Jezus nie kwestionował instytucji małżeństwa. Jednak słowa o bezżenności, wypowiedziane w kontekście zachęty do pójścia za Jezusem, wskazują na wyższość tego stanu nad stanem małżeńskim. To jednak wymaga szczególnego powołania[8].

 

b. Św. Paweł i List do Efezjan o małżeństwie

            Trafnie zagadnienie to przedstawił wybitny znawca Corpus Paulinum – o. prof. dr hab. Hugolin Langkammer. Przytoczmy jego wypowiedź w pełni.

            Opinia św. Pawła o małżeństwie w l Kor 7. Zarówno Korynt, jak i Efez jako miasta handlowe i portowe nie cieszyły się najlepszą opinią. Przy świątyni Afrodyty w Efezie istniała instytucja tzw. „świętych służebnic” uprawiających nierząd. W takich to warunkach trzeba było ugruntować najpierw chrześcijańską moralność. Warto porównać z powyższymi myślami to, co Paweł pisał później w roku 58 najprawdopodobniej w tym mieście o obyczajach pogan (Rz 1,18-32). W naszym liście zredagowanym w roku 56 albo 57 można jeszcze zauważyć krystalizację zasad dopiero co nawróconych braci z pogaństwa, gdyż Paweł odpowiada na ich wątpliwości. Jako poganie byli niemoralni, zdrajcami małżeństw, bałwochwalcami itp. (6,10-11). Teraz popadli w drugą skrajność: w ogóle nie zamierzali zawierać związku małżeńskiego, albo żyjąc w nim postanowili wstrzymać się od wszelkiej cielesności: „Jest dobrze dla mężczyzny nie dotykać kobiety” (7,1). Jeśli Paweł zgadza się z rozwiązaniem przez siebie podanym (aczkolwiek ono zupełnie inaczej brzmi niż hasło starotestamentalne: „nie dobrze jest być człowiekiem samemu”), to chyba dlatego, że w chrześcijaństwie sytuacja zupełnie się zmieniła (25-40). Jednakże z wolna Paweł poczyna z duszpasterską roztropnością hamować entuzjazm nowo nawróconych chrześcijan (2-5). Widocznie już jest zadowolony z tego, że może ludzi o takiej przeszłości doprowadzić do normalnego chrześcijańskiego stanu małżeństwa. Owszem dziewictwo ma w jego oczach pierwszeństwo, jednakże jeden i drugi stan uważa za osobisty dar Boga (6-9). Małżeństwo jest stanem, którego sam Bóg chciał. Dlatego Jezus Chrystus podał nierozerwalność i jednożeństwo za normę (10-11). Jak już wspomniano Paweł zgadza się widocznie ze swoimi adresatami z twierdzeniem, że lepiej jest nie zawierać związku małżeńskiego, a to z powodu przyjścia Pana (25-28). Zdaniem Pawła w przyszłym eonie nie będzie bowiem już związków małżeńskich (por. 1Kor 15,50; 6,13). Przyszłość ta już w pewnym sensie istnieje w życiu chrześcijan poprzez Chrystusa, z tej to racji „czas” jest krótki (29). Przez przyjście Chrystusa wszelkie wartości ziemskie stały się bezwartościowe. Dlatego: „Na przyszłość niech ci, którzy nie posiadają niewiasty, tak żyją jakby żadnej nie mieli” (29-31).

            W takim to zestawieniu dziewictwo jest dla chrześcijanina sprawą najdoskonalszą, gdyż kto jest wolny od żony czy męża troszczy się wyłącznie o Pana (32-35). Ale wiedzieć o tym trzeba koniecznie, że stan dziewictwa nie jest każdemu przeznaczony (36-40). Aczkolwiek stan małżeński jest przemijający, jest w oczach Pawła świętym związkiem.

            Pogląd autora Listu do Efezjan na małżeństwo (Ef 5). Zarówno w Starym, jak i w Nowym Testamencie obrazy wzajemnego współżycia małżeńskiego charakteryzować miały relację istniejącą pomiędzy Bogiem i Jego ludem. W Ef 5 jest odwrotnie. Otóż obraz ścisłej wzajemnej relacji istniejącej pomiędzy Bogiem a narodem, pomiędzy Chrystusem a Kościołem stał się wzorem wzajemnego życia dwojga ludzi w małżeństwie. Takie spojrzenie zadecydowało o umiejscowieniu małżeństwa w historii zbawczej ludzkości. Małżeństwo więc już tu na świecie przemijającym stanowić ma odbicie niebieskiej jedności pomiędzy Chrystusem a Kościołem.

            Autor tego listu zamierza wszelkie aspekty bycia ludzkiego włożyć w „bycie w Chrystusie”. „Bądźcie więc naśladowcami Boga, jako umiłowane dzieci Jego i kroczcie w miłości jak i Chrystus was umiłował” (1-2). Miłość powinna zadecydować o klimacie życiowym chrześcijan. Zasadę tę przenosi autor na wszystkich członków rodziny: mąż - żona; rodzice - dzieci; panowie - słudzy (5,21-6,9). Upomnienie dane kobiecie w tym liście nabiera cechy mistycznej: mąż jest głową niewiasty, tak jak Chrystus jest głową Kościoła. Tak jak Kościół poddany jest Chrystusowi, tak też niech będą poddane niewiasty swoim mężom (22-24). Mąż natomiast otrzymuje upomnienie ugruntowane w miłości Chrystusowej: „Mężowie, miłujcie żony wasze, tak jak Chrystus umiłował Kościół i zań się oddał” (26). Miłość ta polega na ofiarowaniu siebie żonie, tak jak Chrystus przez śmierć krzyżową stworzył swój Kościół i oddał się zań (29-30). Dlatego też mąż opuści ojca i matkę... (31). Małżeństwo jest znakiem sakramentalnym tej tajemniczej rzeczywistości umiłowania Kościoła jako oblubienicy przez Chrystusa (w. 25).

            Wszystkie sakramenty wyrażają łączność ze śmiercią i ze zmartwychwstaniem Pana. W małżeństwie ona także istnieje, gdyż zakotwiczona jest w miłości krzyża Chrystusowego.

            Skoro małżonkowie realizują miłość Chrystusową w małżeństwie, staje się ono również eschatologiczne jak dziewictwo, gdyż poprzez miłość Chrystusową, która trwać będzie i w przyszłym eonie, życie małżeńskie staje się niebiańskie.

            Wydaje mi się, że do tego poematu o miłości małżeńskiej już więcej dodać nie można, lecz ci których Bóg powołał do małżeństwa powinni go stosować. Oto szczyty nowotestamentowej duchowości małżeńskiej, zasadzającej się na bezkompromisowym postulacie Jezusa jedności i nierozerwalności małżeństwa”[9].

Podsumowanie

            Widzimy więc, że już od momentu stworzenia małżeństwo posiadało szczególną godność, która wyrażała się w godności i partnerstwie jego członków – mężczyzny i niewiasty. Wtedy tez zostały wyrażone cele małżeństwa: miłość małżonków i zrodzenie potomstwa. W prawie Starego Testamentu zostały one zinstytucjonalizowane. Zaś nauczanie Jezusa utrwaliło nierozerwalność małżeństwa. Natomiast wczesnochrześcijańska teologia (św. Paweł i jego uczniowie) wskazali na odwzorowanie związku pomiędzy Chrystusem a Kościołem właśnie w małżeństwie.



[1] Por. T. Hergesel, Rozumieć Biblię. T. I: Stary Testament. Jahwizm, WAM; Kraków 1990, 190-191.

[2] Por. S. Synowiec, Na początku. Wybrane zagadnienia Pięcioksięgu, ATK; Warszawa 1987, 39.

[3] Por. T. Brzegowy, Pięcioksiąg Mojżesza, Biblos; Tarnów 1995, 130-131.

[4] Por. G. Ravasi, Księga Rodzaju (1-11) (tłum. M. Brzezinka), Wydawnictwo „M”; Kraków 1997, 40-41.

[5] Por. E. Zawiszewski, Instytucje biblijne, Bernardinum; Pelplin 1995, 29-45.

[6] Por. H. Langakammer, Ewangelia według św. Marka. Tłumaczenie, wstęp i komentarz, RW KUL; Lublin 1997, 96-97.

[7] J. Homerski, Ewangelia według św. Mateusza. Tłumaczenie, wstęp i komentarz, RW KUL; Lublin 1995, 47-48.

[8] Por. J. Homerski, Ewangelia według św. Mateusza, 113-114.

[9] H. Langkammer, Życie człowieka w świetle Biblii. Antropologia biblijna Starego i Nowego Testamentu, WSD; Rzeszów 2004, 232-234

 

 
Dzieło Biblijne


© Copyright Słowo Biblijne 2006. All rights Reserved. Made in quaint.pl