Dzieło Biblijne

Eucharystia wg J 6, 26-63

Email Drukuj
O. Marian B. Arndt OFMEucharystia.jpg

 Verbum cum musica
(27 lutego 2005)
    
Eucharystia wg J 6, 26-63

 

 
Pismo Święte należy głosić wszelkimi sposobami i to jest w zasadzie zamiar powstałego duszpasterstwa biblijnego na skalę diecezji.
Jest Rok Eucharystii. Ten „Chleb anielski”, o którym mówił utwór usłyszany jako pierwszy, to nic innego jak Eucharystia. To nic innego, jak Ciało Jezusa Chrystusa. To również tajemnica, która staje się punktem zbieżnym dla całego Roku Eucharystii, to tajemnica, którą chcemy zgłębiać, poznawać po to, żeby ją lepiej rozumieć, ale również po to, żeby ją coraz lepiej umiłować, ukochać.
Eucharystia to także bardzo biblijny temat i dlatego w ramach tych spotkań biblijno - muzycznych chcemy poznać jej zarys według jednego z ewangelistów. Jest to bardzo wyjątkowe spojrzenie, bardzo inne i na pewno bardzo ubogacające.
Przede wszystkim, te słowa, które tak dobrze znamy i które często słyszymy, czy w czytaniach mszalnych czy w czasie kazań, czy rozważań, czy w trakcie głoszenia słowa Bożego: „Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Kto będzie spożywał ten chleb, będzie żył na wieki”, chciałbym dzisiaj umieścić w kontekście Ewangelii. Mianowicie, są to słowa wg Ewangelisty Jana, który bardzo dużo miejsca poświęca Eucharystii. Rozdział 6. jest najdłuższy w całej Ewangelii Janowej. Wszystkie inne rozdziały mają dwadzieścia kilka, trzydzieści wierszy, wyjątkowo jeden ma czterdzieści, jeden pięćdziesiąt, a rozdział o Eucharystii ma ich aż siedemdziesiąt.
Widać, że ten temat był dla Jana bardzo, bardzo ważny. Bardzo wiele tłumaczy nam, jak on pojmował Eucharystię. I to jest dla nas równie ważne, że ten ewangelista, jako ostatni ewangelista, który z całą pewnością przemyślał wiele tematów teologicznych, dokładniej poznał wielką tajemnicę Eucharystii, a jednak ujął nie tylko trochę inaczej, ale i głębiej.
Jaka jest zatem różnica?
Co tu jest innego?
Przede wszystkim, jak mówimy o Eucharystii, o jej ustanowieniu, kiedy przypominamy sobie słowa Jezusa – „To jest Ciało moje, to jest Krew moja”, kojarzy nam się szczególne środowisko. Jakie? – Ostatnia Wieczerza, Wieczernik. Rzeczywiście, tak jest według Ewangelisty Mateusza, Marka, Łukasza, ale nie św. Jana.
Może ci, którzy czytają regularnie Pismo Święte zauważą na pewno, że u św. Jana Ostatnia Wieczerza jest opisana bardzo szeroko. Jezus, wiedząc, że nadeszła Jego godzina przejścia z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich, do końca ich umiłował. W czasie wieczerzy wziął nie chleb, tylko miednicę, i umył nogi swoim uczniom. Jezus według Ewangelisty Jana w tym decydującym momencie uczy ich miłości, służebnej miłości. Modli się za nich, modli się za Kościół, modli się o jedność. Wielka i ważna modlitwa arcykapłańska ma miejsce właśnie w Wieczerniku. Jezus demaskuje w niej oczywiście zdrajcę, mówi o największym i najważniejszym przykazaniu, przekazuje im pokój, nakazuje wzajemną miłość, a potem opuszcza Wieczernik: „To powiedziawszy, Jezus wyszedł z uczniami swymi za potok Cedron. Był tam ogród.” I dalej wypadki toczą się bardzo podobnie.
Co zatem, według Jana, stało się z Eucharystią, skoro jest taka ważna?
Jan opisuje Eucharystię w kontekście Paschy, ale nie w Wieczerniku. Widocznie uważał przeddzień męki Pana Jezusa - ostatnie Jego przemówienie, ostatnie nakazy, miłość przyjaciół, miłość nawet nieprzyjaciół, kiedy mówi, że ktoś może oddać swoje życie za swoich przyjaciół – za owoce Wieczernika.
A Eucharystia?
Jaki Jan miał zamysł, umieszczając ją w innym kontekście?
Oczywiście jest to zamysł bardzo szeroki i bardzo głęboki. Jan przede wszystkim umieścił całe przemówienie Jezusa o Eucharystii nad Jeziorem Galilejskim i to w bezpośrednim kontekście rozmnożenia chleba. „Jezus udał się za Jezioro Galilejskie” – tak rozpoczyna się szósty rozdział – „Szedł za Nim wielki tłum, bo widziano znaki.” Zasłuchani zapomnieli o posiłku i wtedy Jezus ich karmi w cudowny sposób. Oczywiście tłum zafascynowany Jezusem „nazajutrz, stojąc po drugiej stronie jeziora spostrzegł, że poza jedną łodzią ...” – i przez kilka wierszy Ewangelista tłumaczy, jak tłum, który poprzedniego dnia się najadł, następnego ranka rozgląda się [znowu są głodni] i nie widzi Jezusa. Spostrzega tylko, że łódź odpłynęła, a od Tyberiady przepłynęły inne łodzie - oto rozterka tłumu, który rozochocił się niezwykłym wydarzeniem rozmnożenia chleba. Szuka Jezusa, a kiedy ludzie zauważają, że Go tam nie ma, wsiadają do łodzi i przybywają do Kafarnaum, i tam Go szukają.
Rabbi, kiedy tu przybyłeś? – pytają, gdy Go odnaleźli w Kafarnaum.
Jezus zaś demaskuje ich zamiary. Wcale nie chcą wiedzieć, kiedy tu przybył – oni chcą znowu się najeść. I mówi im jasno i wyraźnie: „Szukacie Mnie nie dlatego, żeście widzieli znaki, ale dlatego, żeście jedli chleb do sytości.” I oczywiście Jezus od razu wykorzystuje okazję, żeby powiedzieć coś, co jest najważniejsze – o innym chlebie.
Teraz dopiero widzimy, dlaczego św. Jan tutaj umieścił całe przemówienie Jezusa. „Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki, a który da wam Syn Człowieczy.” Przesuwa akcent, zwraca uwagę nie na ten chleb, który ginie, chleb, który zapewnia tylko życie biologiczne, ale na ten, który trwa na wieki. Ludzie widocznie zrozumieli, że Jezusowi chodzi o coś duchowego, skoro od razu pytają: „Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boże?” Dobrze bowiem zrozumieli, że Jezusowi chodzi o duchowe życie. Stąd właśnie pytanie o to, co czynić w takim wypadku, aby wykonywać dzieła Boże. Jezus, na to pytanie odpowiada dokładnie: „Na tym polega dzieło zamierzone przez Boga, abyście uwierzyli.” I to jest pierwszy krok, pierwszy warunek przyjęcia tego, co Jezus mówi – „abyście uwierzyli”.
W dalszym ciągu jednak respondenci Jezusa wcale nie wykazują entuzjazmu w tej wierze, tylko czują się dotknięci zarzutem braku wiary. Mówią: „Jakiego więc dokonasz znaku, abyśmy go widzieli i Tobie uwierzyli?” Pytają, prosząc o znak. Jakże to? Szli za Nim – czytaliśmy na początku tego rozdziału – bo widziano znaki. A więc widziano znaki, widziano, że Jezus czyni cuda. Jedli chleb do sytości, a teraz pytają o znak? A więc nie widzieli poprzednich?
Widzieli, ale nie wierzyli. Nie przyjmowali ich jako znaków prowadzących do wiary. U św. Jana zawsze, kiedy jest mowa o znaku, jest to wskazówka ukazująca Jezusa jako Syna Bożego, którego trzeba przyjąć z wiarą. Pierwszy znak dokonany został w Kanie Galilejskiej, i każdy inny, kolejny cud jest nazywany znakiem po to, aby uwierzyli.
Zatem, widzieli znaki, a jednak o nie pytają. Widać, jak daleko są od wiary. Ci, którzy chcą Jezusa raczej wystawić na próbę, dalej ciągną – jeżeli Ty mówisz nam o chlebie, to my mamy inny znak. Wspominają własną historię: „Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: Dał im do jedzenia chleb z nieba.” Wyraźnie nawiązują tutaj – my mamy znak, Mojżesz dał nam znak. Mojżesz na pustyni nakarmił tłumy chlebem niezwykłym, a Ty jaki nam dasz znak?
Zaprawdę” – odpowiada Jezus – „Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba.” Chleb Mojżesza zapewniał tylko życie biologiczne, podobnie do tego chleba, który zjedliście wczoraj i znów jesteście głodni. Teraz Jezus znowu zwraca ich uwagę na inny chleb: „Ojciec mój da wam prawdziwy chleb z nieba”.
Kolejne pytania, które stawiają Jezusowi, świadczą o tym, że ciągle Go nie rozumieją.
Swoją drogą, to jest swoisty styl Ewangelisty Jana, który w ten sposób konstruuje każdą rozmowę Jezusa – czy to z Samarytanką, czy to z tymi, którzy Go pytają w Kafarnaum, czy z Nikodemem. Każda rozmowa polega na tym, że ciągłe niezrozumienie rozmówcy powoduje to, że Jezus coraz dokładniej tłumaczy. W ten sposób Jan rozwija naukę Jezusa. Rozwija i coraz dokładniej, coraz bliżej, coraz precyzyjniej wyjaśnia duchowe prawdy – w tym wypadku tajemnicę Eucharystii.
Na temat tego chleba padnie jeszcze kilka pytań, które świadczą o ciągłym niezrozumieniu. Dopiero w drugiej części tego długiego rozdziału, wreszcie pada pytanie: dlaczego Ty nam takie rzeczy mówisz, skoro my Cię znamy, nie pretendujesz na Mesjasza, bo my wiemy, skąd jesteś – przecież Ty jesteś synem cieśli. Jezus nie daje się zbić z tropu, mówiąc: to nie chleb, po którym się więcej nie jest głodnym, to nie jest chleb zwykły. W końcu mówi jasno i wyraźnie: „Jam jest chleb życia. To jest chleb, który z nieba zstępuje: kto go spożywa, nie umrze. Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba.” Wskazuje na samego siebie – Ja jestem chlebem.
Ciągle, aż do tego momentu, mówi o chlebie, by w końcu mogło paść zdanie, które jeszcze dokładniej precyzuje ten temat. Zdanie, które było może najtrudniejsze do zrozumienia przez Żydów: „Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało.” Po raz pierwszy Jezus mówi, że tym chlebem jest ciało. Nic dziwnego – sprzeczali się więc między sobą Żydzi, mówiąc: „Jak On może nam dać ciało swe do spożycia?”
To pytanie jest nie tylko o możliwość- jak On może? Ono wyraża ich oburzenie –
Jak On może!
Co za tupet!
Jak Mu wolno!
Swoje ciało?
Są wręcz zbulwersowani. Rzeczywiście, według wyobrażeń starotestamentalnych, spożywanie ciała ludzkiego byłoby największą nieczystością, największym sprzeniewierzeniem się wszelkim zasadom czystości. Oczywiście, oni w ogóle nie potrafili sobie tego wyobrazić, a wręcz było to zaprzeczeniem wszystkich dotychczasowych ich wyobrażeń.
Jak On może?!
Jezus dalej nie daje się zbić z tropu, nie wycofuje się z tego, co powiedział, idzie dalej: „Zaprawdę powiadam wam.” Nie tłumaczy dokładnie o fizycznych możliwościach, ale mówi o konieczności: „Jeżeli nie będziecie spożywać Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie.” W pierwszej części mówił o chlebie, który daje życie, teraz mówi, że tym chlebem jest ciało. Więcej, mówi o konieczności spożywania tego Ciała, żeby mieć życie w sobie. Trzeba koniecznie spożywać Ciało i pić Krew.
Jak to jest fizycznie możliwe?
Jan zakłada również znajomość innych Ewangelii, tych, które zostały już napisane wcześniej. Dlatego to stwierdzenie o konieczności ujął w zdaniu negatywnym – „Kto nie będzie spożywał, nie będzie miał życia w sobie.”, natomiast zdanie warunkowe pozytywne brzmi tak: „Kto spożywa moje Ciało i pije Krew moją, ma życie wieczne.”
Jakie to jest życie?
Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.” - mówi Jezus. Zatem nie jest to życie biologiczne, które było zapewnione przez spożywanie chleba - ani tego, który Mojżesz dał na pustyni, ani tego chleba, który oni jedzą codziennie, nawet nie tego chleba, który jedli poprzedniego dnia, którym Jezus ich nakarmił, bo po tym chlebie nadal są przecież głodni. Tamten chleb dawał życie, ale tylko jako siłę na przetrwanie do następnego dnia.
Ten chleb, nowy chleb, jest chlebem życia. Jakiego życia? – „Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem.”
Czyżby tamten chleb, który jedli, był nieprawdziwy, dziś może powiedzielibyśmy, że był wirtualny?
To był chleb prawdziwy, który jednak zapewniał tylko życie biologiczne i pozwalał tylko przeżyć do następnego dnia.
Jezus ukazuje tutaj niezwykłą tajemnicę, tajemnicę Eucharystii, która daje życie, życie wieczne. To życie, które Bóg daje po śmierci biologicznej.„Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.” Jezus mówi o sobie samym– Ja go wskrzeszę.
Jak Jezus może coś takiego zrobić?
Jaką ma władzę?
Warunkiem tego jest to, co powiedział na początku – czy wierzycie? Na tym bowiem polega dzieło zamierzone przez Boga, abyście uwierzyli w Syna Człowieczego. Jeżeli uwierzycie, że On jest Synem Bożym, to On też, jako Syn Boży, ma władzę, aby dać życie, życie wieczne.
To było kilka zaledwie perełek, kilka tematów z tego długiego rozdziału o Eucharystii, po to, aby poruszyć jego bogactwo i głębię. Na temat tego rozdziału można napisać grubą książkę. Przewija się przez niego wiele różnych tematów oraz istotnych spraw, które porusza Jezus: od wiary począwszy, poprzez przyjście Jezusa jako Mesjasza, poprzez warunek pełnienie woli Bożej będący wymogiem wiary, aż po życie wieczne. Jest ono zagwarantowane życiem sakramentalnym, bo przecież już w Kościele, gdzie działał św. Jan, sprawowano Eucharystię i sprawowano inne sakramenty.
Pod koniec jeszcze raz Jan podkreśla, że Jezus „To powiedział ucząc w synagodze w Kafarnaum”, nie w Wieczerniku. Dla Jana synagoga w Kafarnaum, tam, nad Jeziorem Galilejskim, jest ośrodkiem głoszenia najważniejszych tajemnic. Kafarnaum – tam, gdzie Jezus głosił Ewangelię, tam Jezus ogłasza również największy i najważniejszy z sakramentów – ten, który zapewnia życie wieczne.

 

 
Dzieło Biblijne


© Copyright Słowo Biblijne 2006. All rights Reserved. Made in quaint.pl