Dzieło Biblijne

Email Drukuj
o. Celestyn Paczkowski OFM

vcm1806.jpg

Verbum cum musica
(18.06.2006)

 
Chrześcijanie jako „obcy” i „przybysze” na tym świecie
(1 P 2,11-17)

 
W oparciu o teksty biblijne i refleksję teologiczną, w chrześcijaństwie zrodziła się myśl, że na tym świecie prowadzi się życie pielgrzymów i obcych. Wyrażono to w sposób bardzo jasny i dobitny: wierzący w Chrystusa są „w świecie”, ale nie są „ze świata” (por. J 17,11.14.16), ponieważ ich prawdziwa ojczyzna jest w niebie, skąd oczekują przyjścia jako Zbawiciela Jezusa Chrystusa (por. Flp 3, 20). Członkowie wspólnoty Kościoła nie mają na ziemi stałego miejsca pobytu, ale są w drodze ku przyszłej, prawdziwej ojczyźnie (por. Hbr 13, 14). Świadomość obcości i przejściowości była na początku podstawowym odczuciem tożsamości chrześcijańskiej. Tak pojęty status wiernych znalazł swoje uzasadnienie w refleksji Kościoła, od źródeł biblijnych począwszy.
Swój pierwszy list Piotr apostoł skierował do „wybranych, przybyszów wśród rozproszenia” (1P 1, 1). Zostaje tutaj użyte określenie diaspora oznaczające rozsianie, rozproszenie. Odnosił się do Żydów zamieszkałych poza terenem Ziemi Obiecanej. To właśnie do chrześcijan w świecie skierowane są słowa zachęty: „W bojaźni spędzajcie czas swojego pobytu na obczyźnie” (1P 1, 17), a jako „przybysze i goście (paroikos kai parepidemos)” (1P 2, 11) powinni oni powstrzymywać się od wszelkich cielesnych pożądań. Niektórzy specjaliści są zdania, że słowa „przybysze i goście” należy tłumaczyć za pomocą równoznacznych określeń „cudzoziemcy” i „obcy”. Dalsze sformułowania 1P 2, 11-17 nasuwają skojarzenia, że należy być „dobrym obywatelem”, nawet jeśli jest się „przybyszem i gościem” czy „cudzoziemcem” i „obcym”. To dlatego, iż chrześcijanie są Bożym zasiewem rozsianym po świecie, aby w końcu cały świat stał się Bożą rolą, która przynosi owoce dobra. W stosunku do świata nie ma wrogości czy pogardy; świat jest także Boży i Bóg „kocha świat” i chce „świat zbawić” (por. J 3, 16; 12, 47).
Na kartach ST wzmianki o statusie pielgrzyma i wędrowca pojawiają się w kontekście historii patriarchów. Abraham, chcąc nabyć na własność grotę w Makpela, oświadcza Hetytom: „Mieszkam wśród was jako przybysz” (Rdz 23, 4). Paroikos to słowo używane dla zakwalifikowania statusu patriarchów, na przykład Abrahama w Egipcie, a także Izaaka, a później Jakuba w Hebronie (Rdz 35, 27). Modlitwa psalmisty dotyczy natomiast prośby o odrobinę radości i szczęścia przed opuszczeniem tego świata, gdzie jest on „gościem i… przechodniem” (Ps 39, 13). W przepowiadaniu Apostoła Pawła pojawia się uwaga, że Izrael był „na obczyźnie w ziemi egipskiej” (Dz 13, 17).
1 P 2, 11 jest jedynym tekstem nowotestamentowym, w którym dwa określenia z Rdz 23 (kwalifikujące Abrahama jako „przybysza”) i Ps 39, 13 („jestem gościem i… przechodniem”) występują razem. Pierwsze z tych określeń (paroikia) występuje dość często zarówno w ST, jak i w NT dla oznaczenia prowizorycznego i czasowego przebywania. We współczesnych przekładach paroikia brzmi „obczyzna” (wygnanie). Sięgając do etymologii, należy zauważyć, że przysłówek para oznacza „obok”; zaś oikia jest rzeczownikiem określającym mieszkanie. Słowem paroikeo określano więc mieszkającego obok, w pobliżu, nie wewnątrz, ale na obrzeżach; oznacza kogoś, kto mieszka w jakimś miejscu przez krótki czas, człowieka przechodzącego, również wygnańca z własnej ojczyzny. Do znaczenia prowizoryczności dołącza się pojęcie przejściowości. Rzeczywiście, ktoś, kto jest gościem w jakimś kraju, nie posiada wszystkich praw prawdziwych mieszkańców; dlatego paroikos oznacza także obcego w przeciwieństwie do mieszkańca na pełnych prawach.
Niemal synonimiczne jest określenie parepidemos oznaczające tych, którzy są na zewnątrz zgromadzenia ludu. Tłumaczymy to słowo jako „przybysz”, „pielgrzym”. Słowo „pielgrzym” bardzo mocno wpisało się w język i tradycję. Pochodzi ono od wyrazu łacińskiego peregrinus i oznaczało wędrującego przez pola, przybywającego z daleka. W języku chrześcijańskiego przepowiadania pojęcie „pielgrzymowania” odnosiło się do wędrówki ku odwiecznej ojczyźnie. Dla wierzących „pielgrzymowanie” i „wyobcowanie” oznaczało jeden z rysów doświadczenia wiary w kontekście czasu i przestrzeni, poddanych władaniu Boga.
Z terminem paroikos łączy się określenie xenos, czyli obcy. Czasownik xenizo oznacza „być dziwnym”, „zadziwiać” i „zaskakiwać” (por 1 P 4, 4.12), lecz również „przyjąć” i „gościć”. Greckie określenie xénos ma charakter ambiwalentny: z jednej strony oznacza obcego, cudzoziemca, a więc potencjalne zagrożenie, a z drugiej gościa, pomieszkującego obok. Słownictwo greckie, użyte także w greckim tłumaczeniu ST, jest więc mniej radykalne od terminologii hebrajskiej.
Od konstatacji na temat ograniczoności ludzkiego istnienia na ziemi przechodzi się do świadomości pielgrzymowania do ojczyzny niebiańskiej. Reprezentatywny pod tym względem jest znowu przykład Abrahama, który „przez wiarę przywędrował do Ziemi Obiecanej, jako ziemi obcej” (Hbr 11, 9). Życie wierzących w Chrystusa jest przedstawione w NT jako „droga” (por. Dz 9, 2). „Nie jesteście już obcymi i przychodniami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga”, mówi List do Efezjan (Ef 2, 19). Według 1 P mieszkaniem chrześcijan nie jest przyszły świat, lecz wspólnota Kościoła. W wizji Apostoła Pawła natomiast obywatelstwo miasta Bożego przekracza granice polityczne i kulturowe polis oraz tworzy więzi braterskie między wszystkimi.
Rozproszenie”, „wyobcowanie”, „tymczasowość” to cechy uważane za konstytutywne dla wspólnoty chrześcijańskiej obecnej w pogańskim świecie. W tym momencie należałoby się zastanowić, czy metafora obcych” i „przybyszów” nie ma uzasadnienia w rzeczywistej pozycji społecznej chrześcijan w świecie grecko – rzymskim. Być może chodziło również o zakwalifikowanie chrześcijan jako należących do niższej klasy społecznej, ponieważ nie posiadali praw obywatelskich, stąd określenie zbudowane być mogło na rzeczywistym statusie cywilno – społecznym chrześcijan wywodzących się z kręgów judaistycznych. W 1Kor 1, 26 został ukazany przekrój społeczny pierwszej wspólnoty chrześcijańskiej: „Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych”. Stąd też adresaci listów Pawłowych i 1P byli nie tylko w sensie przenośnym obcymi” i „przybyszami”.
Orędzie chrześcijańskie urzeczywistniało się w różnych warunkach społeczno – kulturowych. Stąd też nie negowano środowiska, w którym żyli wierni, akceptując grupy społeczne, strukturę polityczną i ukierunkowanie kulturowe. Jednak w imię chrześcijańskiej nowości różnice klasowe zostały osłabione i powoływano się na braterstwo wszystkich chrześcijan. Określenia „obcy” i „przybysze” przybrały wyraźny odcień metaforyczny, pozwalający na operowanie nimi także w zupełnie innej sytuacji Kościoła po przełomie konstantyńskim.
W pierwszej połowie II w. chrześcijaństwo składało się jeszcze z mniejszości żyjących w warunkach politycznej i społecznej separacji. Świadomość wyobcowania z tego świata podtrzymywała prześladowania ze strony Żydów i pogan. Wyraża się to na przykład w listach, które między sobą wymieniały pierwsze wspólnoty. Słynny list papieża Klemensa do wspólnoty w Koryncie rozpoczynał się w ten sposób: „Kościół Boży, który mieszka jako obcy w Rzymie, do Kościoła Bożego, który mieszka jako obcy w Koryncie” (I Ep. Clem. [prol.]). Zawiadamiając braci z innego miasta o męczeństwie św. Polikarpa biskupa, chrześcijanie ze Smyrny pisali: „Kościół Boży, który mieszka jako obcy w Smyrnie, do Kościoła Bożego, który mieszka jako obcy w Filomelios i do wszystkich wspólnot zamieszkałych jako obce na całym świecie” (Mart. Polycarpi [prol.]). Chodzi tu o formuły wprowadzające i ukazujące, jak głęboko była zakorzeniona świadomość „wyobcowania” w Kościołach rozsianych po ówczesnej ekumene. Kościoły były więc wspólnotami pielgrzymującymi w każdym zakątku świata, wezwanymi do świadczenia o niebiańskiej ojczyźnie i eschatologicznym wymiarze nadziei chrześcijańskiej. Jak można wywnioskować ze słownictwa II w. nastąpiła ewolucja, która doprowadziła do tego, że jako „mieszkające na obczyźnie” kwalifikowano wspólnoty lokalne. Greckie określenie paroikia stanowi bazę dla łacińskiego słowa paroecia, oznaczającego parafię. Z czasem słowo „parafia” zaczęło oznaczać po prostu jedynie jakiś teren, jakiś okręg administracyjny Kościoła lokalnego. Taka terminologia jak „parafianie” i „proboszcz” zaczęła określać członka oraz odpowiedzialnego czy też administratora parafii, już bez jakiegokolwiek odniesienia do pojęcia „pielgrzym” i „obcy” lub wykonujący pewne posługi wobec pielgrzymów. Stąd w użyciu tej specyficznej terminologii nie chodzi o wskazanie na status społeczno – prawny chrześcijan.
Obcość uczniów Chrystusa pojawia się w Liście do Diogeneta, ale jest łagodzona świadomością odpowiedzialności chrześcijan za losy świata. „Chrześcijanie nie odróżniają się od innych ludzi ani jakimś specjalnym terytorium, ani językiem, ani zwyczajami. Nie zamieszkują osobnych miast, nie mają własnego języka, nie prowadzą jakiegoś osobliwego trybu życia… Mieszkają w miastach zarówno greckich, jak i barbarzyńskich, jak komu wypadnie… Mieszkają w swojej ojczyźnie, ale jakby byli cudzoziemcami; wykonują wszystkie obowiązki dobrego obywatela i nie uchylają się od żadnych ciężarów, ale czynią to jakby byli przyjezdnymi gośćmi. Każda obca ziemia jest dla nich ojczyzną, każda ojczyzna jest dla nich obcą ziemią… Żyją na tej ziemi, ale czują się obywatelami nieba. Są posłuszni ziemskim prawom, ale ich sposób życia wynosi ich ponad wszelkie prawo” (Ad Diogn. V,5-6). Trudno o lepszy komentarz do tej „nudniejszej” części dzisiejszego czytania. Anonimowemu autorowi chodzi o swoisty rodzaj „obcości”. Nie wchodzą tu w grę elementy platońskie i gnostyckie, określające człowieka jako nawet „z natury swej obcego dla świata”. Przedstawiciele gnozy głosili często, że świat jest dziełem złego demiurga ( gorszego boga) i dlatego zalecali powstrzymanie się od zaangażowania w sprawy doczesności przez pracę, zakładanie rodziny i uczestnictwo w życiu publicznym. Obcość chrześcijańska ma charakter znaku, jest eschatologiczna, a nie ontologiczna. Wierzący odczuwają swą odrębność z powodu swego powołania, nie są obcymi przez naturę; są przeznaczeni do innego świata. Chrześcijańskie rozumienie obcości opiera się na zmartwychwstaniu Chrystusa: „Jeśli z Chrystusem powstaliście z martwych, szukajcie tego, co w górze” (Kol 3,1). Chrześcijanin nie jest więc miotany konfliktami wewnętrznymi, czy wyprzeć się ziemskiej ojczyzny swego pochodzenia. Dylematy dotyczą natomiast sfery wewnętrznej i moralnej.
Od IV w. następuje zmiana położenia chrześcijaństwa i wartościowania rzeczywistości doczesnej. Ta ostatnia wydawała się tym bardziej do zaakceptowania, iż pojawiła się w historii szczególnego rodzaju zdobycz: wolność religijna. Chrześcijanie nie są od tej pory „przeciwko światu”, lecz „w świecie”. Powoduje to, że idea „wyobcowania” i „pielgrzymowania” nabiera nowych odcieni i znaczeń w monastycyzmie. To właśnie pierwsi mnisi nawiązywali do postaci Abrahama jako ideału posłusznego Bogu człowieka wiary oraz praktykowali oddalenie od ojczyzny, skupisk ludzkich i możliwości ofiarowanych przez cywilizację. W ten sposób xeniteía-peregrinatio staje się jedną z podstawowych kategorii duchowości i praktyki monastycznej
Autor pism ascetycznych Jan Klimak z Góry Synaj definiuje „wyobcowanie” jako „nieodwracalne opuszczenie tego wszystkiego, co w naszej ojczyźnie przeszkadza nam osiągnąć cel naszej wiary” ( Drabina do nieba 3). Od swoich narodzin sposób życia monastycznego był uważany przez niektórych jego przedstawicieli za formę „wygnania”, ponieważ „mnich nie może osiągnąć doskonałości w swojej ojczyźnie” ( Hieronim, List 14,7).
Przykłady szerszego pojmowania pielgrzymującej wspólnoty wiernych daje Augustyn z Hippony. Na tory eklezjalne wprowadza jego refleksja o civitas peregrina. Wychodzi ona z przesłanek dotyczących sytuacji każdego wierzącego. „Cóż powiada Apostoł odnośnie do obecnej sytuacji? «Dopóki jesteście w ciele, pielgrzymujemy do Pana» (2 Kor 5,6). Jeszcze nie jesteśmy w ojczyźnie. Kiedy w niej będziemy? Kiedy odniesiemy zwycięstwo” ( Homilia o Ps 148, 4). Fakt pielgrzymowania ku niebiańskiej ojczyźnie zakłada cierpienie, prześladowanie i niespełnienie. Jest się jednak coraz bliżej osiągnięcia celu, „do którego zdążamy, póki jesteśmy wygnańcami, i gdzie będziemy się radować po zakończeniu naszej pielgrzymki. Ku temu miastu wstępuje każdy człowiek, który idzie naprzód, a oddala się od niego i upada ten, kto przestaje iść naprzód” (Homilia o Ps 126, 1). Augustyn, wprowadzając analogię ze wspólnym pielgrzymowaniem i zachętę do podjęcia go przez afrykańskich chrześcijan, podkreśla aspekt wspólnotowy wędrówki ku niebiańskiej ojczyźnie. Dla św. Augustyna psalmy, powtarzane przez pielgrzymów, są pieśniami tęsknoty. Ponadto odwołuje się do obrazu „Kościoła otwartego”, czyli takiego, który jeszcze nie został oddzielony od zamieszania tego świata.
Świadomość przejściowości i wyobcowania rodziła dwa główne niebezpieczeństwa: izolowania się od świata i nieuczestniczenia w jego urządzaniu. Ponadto innym poważnym niebezpieczeństwem była tendencja gnostycka do lekceważenia i odrzucenia rzeczywistości materialnej, która czyniła z idei wyobcowania łatwą drogę ucieczki w mity i złudzenia. Asceza była znakiem pragnienia prawdziwej ojczyzny w niebie. Niedostatki obecnego życia sprawiały, że rodziło się zaufanie do Boga jako jedynego wiernego i mocnego. Żyjąc teraźniejszością, człowiek - mimo wszystko - jest wypełniony głodem absolutnej ojczyzny, poczucia bezpieczeństwa, głodem utraconego raju, nawet jeśli pozornie dąży ku innym celom.

 

 

 
Dzieło Biblijne


© Copyright Słowo Biblijne 2006. All rights Reserved. Made in quaint.pl