Ewangeliczny przekaz dialogów Jezusa

Email Drukuj

S. Ewa J. Jezierska OSU

 

Verbum cum musica

(24.09.2007)

 

EWANGELICZNY PRZEKAZ DIALOGÓW JEZUSA

 

Z Nowego Testamentu wybieram dla Państwa kilka dialogów Jezusa, by pokazać sposób prowadzenia przez Niego rozmowy z różnymi osobami. Niektóre dialogi można nazwać dialogami niezrozumienia, inne dialogami zrozumienia, jeszcze inne zaskakują nas odpowiedziami Jezusa.

 

1. Dialog Jezusa z Matką w Kanie Galilejskiej

Opisana w Ewangelii św. Jana (J 2,1-11) rozmowa Jezusa z Maryją podczas wesela w Kanie Galilejskiej umieszczona jest w tekście Ewangelii, zaczynającej się rozszerzonym prologiem, po świadectwach Jana Chrzciciela i świadectwach pierwszych uczniów o Jezusie, który czyniąc znaki otwierał oczy świadków na wiarę w to, Kim On jest.

Nie wiemy, jakie powiązania miała Maryja z gospodarzami wesela w Kanie. Wydają się być one bliskie, skoro Maryja mogła wydać sługom polecenie. W opisie sceny przemiany wina, Maryja została wysunięta na pierwszy plan ("na czoło" zdarzenia). Tekst mówi najpierw o jej obecności na weselu, a dopiero potem zaznacza, że zaproszono także Jezusa i Jego uczniów. Ewangelista nie jest zainteresowany szczegółami wesela, nie informuje nawet o imionach nowożeńców, nic nie wiemy o młodej parze. Natomiast szeroko podkreśla inne dane związane z weselem, by ukazać wielkość i znaczenie cudu.

W Kanie podczas trwania uczty weselnej Maryja zauważyła, że kończy się zapas wina przygotowany dla gości. Zwracając się do Jezusa powiedziała "nie mają już wina" (J 2, 3). Trudno wyjaśnić, dlaczego Maryja to powiedziała. Może, znając gospodarzy, chciała im oszczędzić kompromitacji, a gościom weselnym - wysnuwania różnych złych wróżb. Uroczystości weselne u Żydów trwały prawie tydzień, a nawet dwa tygodnie. W księdze np. Tobiasza słyszymy: "Nie ruszysz się stąd przed upływem czternastu dni, lecz pozostaniesz tu i będziesz jadł i pił i rozradujesz pogrążoną w smutku duszę mojej córki" (Tb 8, 20). Obiegową nazwa hebrajską lub aramejską oznaczającą wesele było słowo mające znaczenie słowa "picie". Według Ps 104,15 "wino rozwesela serce ludzkie", a wg Pnp wino było starotestamentowym symbolem miłości oblubienicy (Pnp 7,10: "usta twoje jak wino wyborne, spływa mi po podniebieniu"; Pnp 8, 2: "powiodłabym cię i wprowadziła... napoiłabym cię winem korzennym"; Pnp 8, 12: "Oto przede mną winnica moja własna..."). Brak wina mógł uchodzić za złą przepowiednię o przyszłej wierności panny młodej.

Swoją uwagą „wina nie mają”, Maryja rozpoczęła dialog z Synem, dialog, który zakończy się znakiem wywołującym zdumienie starosty wesela, a potem wiarę uczniów.

Nie umiemy odpowiedzieć na pytanie, czy słowa Maryi były prośbą skierowana do Jezusa czy tylko stwierdzeniem braku wina, Jezus bowiem odpowiedział idiomatycznym zwrotem (idiomy: np. "powiedział, mówiąc", w j. polskim: "wziąć nogi za pas") „Czy to Moja, lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła moja godzina?” Zwrot „czy to moja, lub Twoja sprawa?” dosłownie znaczy: "co mnie i tobie?". Takie powiedzenie znajduje się na kartach Biblii, a odcień jego sensu zależy od emocjonalnego kontekstu, w którym został użyty. Zawsze wyraża różnicę stanowisk obu rozmawiających stron. Przekład tego idiomu w BT i Biblii Warszawsko-Praskiej ma dobry znak zapytania. Posiada go również zdanie następne: „Czyż jeszcze nie nadeszła moja godzina?”. Taki przekład pośrednio wskazuje na zgodę Jezusa na niewypowiedzianą do końca prośbę Matki.

I tak też to zrozumiała Maryja, że Syn zaradzi brakowi wina. A słudzy? - dokładnie wypełnili polecenie: zrobili to, co powiedział im Jezus: "napełnili je (stągwie kamienne) aż po brzegi". Słudzy byli doskonale posłuszni, wykonali polecenie kosztem własnego wysiłku, co oczywiście wpłynęło na rozmiar cudu. Krótką rozmowę Matki z Synem można uważać za dialog zrozumienia. Jezus zrozumiał nie wypowiedzianą prośbę Matki, a Maryja zrozumiała reakcję Syna na jej słowa.

Dokonany przez Jezusa cud otrzymał potwierdzenie w odezwaniu się starosty weselnego do oblubieńca: "Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze" (J 2, 10). Potwierdzeniem było także świadectwo postawy sług, a potem refleksja Ewangelisty o wierze uczniów Jezusa, wywołanej objawieniem się Jego chwały: "uwierzyli w Niego Jego uczniowie" (2, 11).

Wprowadzony zaraz na początku Ewangelii św. Jana opis godów weselnych i związanego z nimi cudu przemiany wody w wino, ma sens nie tylko cudu dokonanego dla uratowania honoru gospodarzy wesela, ale jak to jest w Ewangelii Janowej, na inny sens, w tym wypadku - charakter mesjański i kultyczny. W przedstawieniu cudu podczas godów weselnych chodzi nie o wybawienie gospodarzy wesela z kłopotu (przecież nie wiemy, kim byli, jak się nazywali), lecz o przyszłe gody Jezusa Chrystusa z Oblubienicą – Kościołem. Cud przemiany wody w wino zapowiada Eucharystię jako centrum nowego kultu, a potem jako ucztę" przy stole Pana" (Łk 22, 30), czyli ucztę w niebie, co będzie realizacją mesjańskiego i eschatologicznego proroctwa Izajasza (Iz 25, 6).

Warto jeszcze zatrzymać się chwilę na odpowiedzi Jezusa, jaką dał swojej Matce: "Czy to Moja, lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja" (J 2, 4). Ta odpowiedź zawiera słowo "niewiasta" (gr. gynaj, dosłownie znaczy „kobieta”). Według obowiązującego zwyczaju, Jezus powinien był zwrócić się do Maryi słowami "Moja Matko". Dlaczego Jezus użył słowa "niewiasto"?

Słowo "Niewiasto" użyte jest przez św. Jan w Ewangelii dwa razy, w J 2, 4 i 19, 25-27, czyli w opisie cudu w Kanie Galilejskiej i w słowach skierowanych do Maryi przez umierającego Jezusa: "Niewiasto, oto syn Twój" (J 19,26). I jak w opisie godów w Kanie nie chodziło tylko o sam cud zdziałany przez Jezusa, tak i w przekazanej przez Jana wypowiedzi Jezusa z krzyża nie chodzi o troskę umierającego Syna o los Matki. Słowa Jezusa nie są słowami testamentu. Przeczy temu szyk wypowiedzi Jezusa, który zwraca się najpierw do Matki, potem do ucznia umiłowanego, Jana. Uczeń nie potrzebował matki, Salome (jego matka) żyła jeszcze i w chwili wypowiadania słów przez Jezusa - jak podają synoptycy - stała pod krzyżem. Słowo "niewiasta" nie nawiązuje do więzów krwi, które były niezmiernie ważne, wręcz niezbędne przy zwykłym testamencie. Słowa z krzyża wypowiada nie zwykły syn, lecz Mesjasz Izraela, i one nadają głębszy sens temu aktowi przekazania ucznia Matce.

W obydwu tekstach, zawierających słowo "niewiasto" można dosłyszeć echo rajskiej Protoewangelii, kiedy Bóg ustanowił nieprzyjaźń między niewiastą i wężem: „Wprowadzam nieprzyjaźń miedzy ciebie i niewiastę, pomiędzy potomstwo twojej i potomstwo jej, ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu pietę” (Rdz 3, 15). Ten wąż przedstawiony będzie potem przez Apokalipsę jako nieprzejednany wróg Niewiasty i Jej Mesjańskiego Dziecięcia (Ap 12,9).

Apokalipsa zawiera jeszcze pozytywny obraz "niewiasty" (Ap 12,2): "Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod Jej nogami", która jednak "woła, cierpiąc bóle i męki rodzenia". Takie słowa podkreślają duchowe, bolesne macierzyństwo pod krzyżem. Maryja jest nową Ewą, a więc doskonalszą od Ewy z raju. Jest "Matką wszystkich żyjących" (Rdz 3,20). Ona zamyka w sobie ludzkość doznającą skutków Odkupienia.

Zatrzymałam się chwilę nad użytym przez św. Jana słowem „niewiasto”, żeby zwrócić uwagę na mesjański charakter wypowiedzi Ewangelisty. Nowy przekład Pisma Świętego tzw. pauliński, unowocześniając tłumaczenie, wprowadził słowo „kobieta” (gynaikas) w miejsce dotychczasowego „niewiasta”; zgubił więc sens mesjański, a wypowiedzi Jezusa (prawidłowo przetłumaczone) brzmią obco: „Czy to Moja lub Twoja sprawa, Kobieto?”, „Kobieto, oto Syn Twój”.

 

2. Dialog z kananejką (Mt 15, 21-28; Mk 7, 24-30)

Dialog ten przekazują dwaj Ewangeliści: Mateusz (15,21-28) i Marek (7,24-30). Wersja Marka należy do starszej tradycji i jest bardziej precyzyjna, wersja Mateusza jest żywsza, bardziej rozbudowana i bogatsza w akcenty teologiczne. Sam dialog w swej treści jest pouczający, pokazuje z jednej strony Bożą metodę postępowania wobec grzeszników, którzy szczerze Go szukają, z drugiej strony, ukazuje postawę ludzi pokornych, uznających się na niegodnych, ale bezgranicznie ufających Bożemu miłosierdziu.

Jezus sporadycznie spotykał się z poganami. Zasadniczo głosił wieść o zbawieniu Żydom, jednak Jego misja nauczania przekraczała bariery narodowościowe, społeczne, religijne. Nie znajdując wiary u swoich wyznawców, zwracał się do pogan.

Tekst Mateusza mówi, że Jezus udał się w okolice Tyru i Sydonu. Jest to określenie miejsc na północ i północny wschód od Palestyny, podlegających wpływom miast portowych: Tyru i Sydonu. Tereny te zamieszkiwała ludność pochodzenia fenickiego, którą często określano mianem Kananejczyków.

Niewiasta była poganką, nie prozelitką, dlatego nazwana została Kananejką. Określenie u Mateusza "kobieta kananejska" jest zamierzonym anachronizmem. Na terenach, z których pochodziła nie było już ludności Kanaanu, ale pozostała po nich utrwalona na kartach Starego Testamentu zła sława.

Niewiasta kananejska szła w kierunku Galilei, by spotkać Jezusa, o którym widocznie słyszała. Chciała prosić Jezusa o uzdrowienie córki. Natomiast Jezus szedł w okolice Tyru i Sydonu, opuściwszy Galileę. Kananejka zatem szła jakby naprzeciw. Ujrzawszy Jezusa, zaczęła wołać: "Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida. Moja córka jest ciężko nękana od złego". Kananejka zwracała się do Jezusa, tytułując Go: "Panie, Synu Dawida"; w ustach poganki taki tytuł wyraża wiarę w to, że słyszany ze swych czynów Jezus z Nazaretu, uważany przez wielu Żydów za Mesjasza (za prawdziwego potomka Dawida), mocen jest uzdrowić jej córkę. Jezus jednak nie reagował za wołanie niewiasty, milczał. Ta prośba "Ulituj się (zmiłuj się) nade mną, Panie, Synu Dawida" była wypowiedziana z taką ufnością i szacunkiem, że uczniowie wstawili się za nią do Jezusa, a może po prostu zniecierpliwili się jej krzykiem: "odpraw ją, bo krzyczy za nami". 

Wtedy Jezus odpowiedział uczniom, że w swoim zbawczym posłannictwie najpierw ma na uwadze Żydów, swój naród. Izrael miał pierwszeństwo - z racji swego wybrania - w korzystaniu z misji zbawczej Jezusa. "Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły”.

Kananejka padłszy do nóg Jezusowi prosiła dalej: "Panie, dopomóż mi!". Jezus prośbę kobiety skwitował przysłowiem, mającym znamiona niegrzecznej odpowiedzi negatywnej: "Nie jest dobrze zabierać dzieciom chleb i rzucać psom" (Żydzi pogardliwie „psami” nazywali pogan; równocześnie warto zauważyć, że dla Żydów psy były zwierzętami, których nie wprowadzano do domów, psy przebywały na dworze, żywiły się same; psom chleba nie rzucano, natomiast w krajach kultury hellenistycznej, psy były zwierzętami domowymi, karmionymi także zwłaszcza przez dzieci, okruchami podczas jedzenia). W tej przysłowiowej odpowiedzi Jezusa chodziło o pokazanie, że łaska, o którą prosi Kananejka nie jest zwykłym dobrodziejstwem, które każdy może otrzymać. Kobieta zrozumiała sens tego przysłowia i odpowiedziała tą samą formą przysłowiowej przenośni; uznała pierwszeństwo narodu wybranego w korzystaniu z posłannictwa Jezusa, ale pokornie prosiła, by w małej części mogła korzystać z nadmiaru jego owocu: "Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą okruchy, które spadają ze stołu ich panów" .

Jezus pochwalił Kananejkę, mówiąc "O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak pragniesz". Jezus pochwalił kobietę, ponieważ zrozumiała Jego posłannictwo zbawcze. Uznając pierwszeństwo potomków dawnego ludu wybranego w korzystaniu z jego owoców, była jednak przekonana, że sprawa ich udzielania zależy jednak wyłącznie od łaskawości Jezusa. Można zatem powiedzieć, że wiara w Jezusa i w Jego posłannictwo otwiera drogę do zbawienia.

W Ewangelii św. Marka, kobieta nazwana jest Syrofenicjanką, zatem niewiastą wywodząca się od Fenicjan należących do prowincji Syrii, poganką. Odpowiedź Jezusa dana na jej prośbę brzmi nieco łagodniej u Marka niż u Mateusza: "Pozwól wpierw nasycić się dzieciom. Nie godzi się odbierać chleb dzieciom i dawać szczeniętom". Akcent w odpowiedzi położony jest na przysłówku "wpierw", który zdaje się pochodzić od redaktora Marka, redagującego swoją Ewangelię z perspektywy misji wśród pogan. Tak jak w życiu codziennym, pan- ojciec otaczający opieką dzieci nie może stawiać ich na równi ze szczeniętami, tak zbawienie należy najpierw do Żydów, potem do pogan. Niewiasta w odpowiedzi nawraca do obrazu i mówi, że także szczenięta żywią się pod stołem okruchami pozostawionymi przez dzieci: "Owszem, Panie, lecz i szczenięta pod stołem jadają z okruszyn dzieci”. Według przekazu św. Marka, Jezus zareagował zdumieniem i odesłał Syrefenicjankę do domu, zapewniając, że prośba jej została wysłuchana: "zły duch opuścił twoja córką". Usilna, wytrwała prośba matki, znoszącej upokarzające porównanie do "psa", została wysłuchana.

 

3. Dialog z Nikodemem (J 3, 1-13)

W Ewangelii Janowej, po opisie przemiany wody w wino w Kanie (J 2,1-11) i po opisie oczyszczenia świątyni (J 2, 13-22), czyli po opisie znaków Jezusa zapowiadających nowy kult mesjański, św. Jan ukazuje osoby zdolne przyjąć głoszoną przez Jezusa wiarę, czyli ukazuje kandydatów do przyjęcia wiary.

Pierwszym kandydatem jest Nikodem. On sam zaczyna dialog z Jezusem. Jego imię Nikodem (gr. Nikodemos - "Zwycięski Lud") używane było przez Żydów (aram. Naqdemon). Nikodem nazwany jest w tekście jednym spośród faryzeuszy, dostojnikiem żydowskim; według J 3, 10 był rabinem i członkiem Sanhedrynu. Nikodem należał także do Wysokiej Rady (Łk 23, 13.35); 24, 20; Dz 4, 17). Występował wobec Arcykapłana i faryzeuszy w obronie Jezusa (J 7,50n). W dzień pogrzebu Jezusa przyszedł wraz z Józefem z Arymatei (bogatym i szanowanym Sanhedrytą) jako hojny uczestnik żałobnego obrzędu, przynosząc kilkadziesiąt kilogramów sproszkowanych wonności (J 19, 39n) - specjaliści oceniają ich wagę na 20-70 kilogramów.

Nikodem przyszedł do Jezusa nocą. Była to pora studiowania Tory, pora zalecana przez rabinów (cicha pora). Ale czas przyjścia może wskazywać także na ostrożność Nikodema, który być może nie chciał narażać na szwank swojej opinii wśród rabinów. Nadto, w Ewangelii Janowej ("duchowej") określenie "noc" można wskazywać na stan ducha Nikodema, stan, który będzie się w miarę rozmowy z Jezusem rozjaśniać. Jednakże dialog ten wydaje się być ostatecznie dialogiem "nieporozumienia", ponieważ Nikodem okazał się niezdecydowanym do końca rozmowy, mimo usiłowań Jezusa. Nie umiał się wznieść na wyższą, duchową płaszczyznę rozumowania. 

Początkiem dialogu jest jakby wytłumaczenie Nikodema, dlaczego przyszedł do Jezusa. Rabin sformułował je w sposób typowy dla rabinów, w stylu biblijnym. Powiedział, że kto czyni takie znaki jak Jezus dowodzi, że z nim jest Bóg: „Rabbi, wiemy, że od Boga przyszedłeś”. Użyta w tym zdaniu liczba mnoga czasownika „wiedzieć” (wiemy) jest śladem debat żydowsko-chrześcijańskich. A samo stwierdzenie, że Bóg jest z tym, który takie czyni cuda jak Jezus, zgodne było z tekstami Rdz 26, 3.23; 39, 23.

Jezus reaguje nie na słowa Nikodema, lecz na jego postawę pewnego siebie rabina. Komplementy Nikodema zdradzają, że oczekuje od Jezusa zaledwie uzupełnienia tego, na czym się zna i co wie. Jezus zaczyna odpowiedź słowami" zaprawdę, zaprawdę powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego". Zwrot „zaprawdę, zaprawdę powiadam ci” (będący formą literacką repliki) ucina oczekiwania Nikodema i zapowiada treść nieoczekiwaną i niełatwą do przyjęcia.

Nową treścią w słowach Jezusa jest konieczność (obejmująca każdego człowieka) tajemniczych ponownych narodzin; jest to warunek konieczny, by królestwo Boże mogło wejść do człowieka. Rabin nie zrozumiał słów Jezusa, bo zapytał: „Jakże może się człowiek narodzić będąc starcem? Czy może powtórnie wejść do łona swej matki i narodzić się?”. Nikodem przeoczył dwuznaczność przysłówka "powtórnie" (anothen -gr. oznacza ponownie, z wysoka, „z góry”). Właściwe rozumienie określenia „powtórne narodzenie” wyklucza sens powrotu w łono matki, wskazuje natomiast na odrodzenie sakramentalne w chrzcie, odrodzenie z wody i Ducha. Jezus powtórzył: "zaprawdę, zaprawdę powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego". Jezusowi chodziło więc o Bożą genetykę, o odrodzenie na innej, duchowej, płaszczyźnie. Co innego znaczy „narodzić się z ciała”, a co innego „narodzić się z Ducha”.

Końcowe wersety dialogu Jezusa z Nikodemem wyraźnie ukazują różnice poziomów rozmowy między nimi. Rabin ponownie pyta "jakżeż się to może stać?", pozostając na płaszczyźnie dosłownego, ludzkiego pojmowania narodzin. Jezus odpowiedział: "Ty jesteś nauczycielem Izraela, a tego nie wiesz? Zaprawdę powiadam ci, że to mówimy, co wiemy, i o tym świadczymy cośmy widzieli, a świadectwa naszego nie przyjmujecie". Nikodem nie zrozumiał, że Jezus mówi o nowych narodzinach z Ducha. Spotyka go więc nagana, która bardziej skierowana jest w grupę faryzeuszów niż w niego samego, ponieważ nauczyciel Izraela winien znać głosy proroków, które obwieszczały szczególne działanie Ducha w epoce mesjańskiej (Jr 31, 31-34; Iz 32, 15-20; 61, 1-11; Ez 11, 19; 36, 26n; 37, 1-14; Jl 3, 1n). Jezus kończy bowiem swoją wypowiedź (w.11): "świadectwa naszego nie przyjmujecie", używając czasowników w liczbie mnogiej: nie przyjmujecie, nie wierzycie.

Rozmowę Jezusa z Nikodemem należy uważać za dialog niezrozumienia. Racja niezrozumienia między stronami dialogu - Jezusem i rabinem - leży w różnicy między tym, co ziemskie a niedostępnymi sprawami niebieskimi, które zna Syn Boży, który z nieba zstąpił.

 

4. Dialog z bogatym młodzieńcem (Mk 10, 17)

Dialog Jezusa z bogatym młodzieńcem zapisany został przez wszystkich synoptyków, co wskazuje na zapamiętanie go ze względu na wagę sprostania trudnym wymaganiom Jezusa. Katecheza apostolska upowszechniła go, przy czym przekaz ustny został wzbogacony o elementy dodatkowe, wydobywane przez Ewangelistów. Najstarszy przekaz tekstowy pochodzi z Ewangelii św. Marka - jest on pełen życia, szczegółów psychologicznych.

"Gdy [Jezus] wybierał się w drogę, przybiegł człowiek i upadłszy przed Nim na kolana, zaczął Go pytać: <Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?>" (Mk 10, 17).  Jezus wybierał się w drogę zwyczajnie, wypełniając swoje zadanie misyjne. Wtedy pojawia się rozmówca i pyta o "drogę" w znaczeniu przenośnym. Ewangelia Marka nazwa człowieka pytającego "pewnym człowiekiem", Ewangelia Łukasza (18, 18) "dostojnikiem", a Mateusza (19, 20) - "młodzieńcem". Można więc przypuszczać, że był to młody człowiek, właściciel wielkiej fortuny, otaczany szacunkiem. Mimo swojej pozycji społecznej, zachowuje się wobec Jezusa pokornie - pada na kolana. Padaniem na kolana witano cudotwórców, ale nie rabinów. Tylko ludzie w rozpaczliwej sytuacji tak prosili Jezusa (np. trędowaty Mk 1, 40; jeden z przełożonych synagogi - Mk 5, 2 2; Jair - Łk 8, 41). Pośpiech młodzieńca („przybiegł”) wskazuje na jego gorliwość (i tym samym przygotowuje kontrastowe zakończenie tego nieudanego dialogu). Młodzieniec zaraz pyta: "Nauczycielu dobry, co mam uczynić, aby osiągnąć życie wieczne?" „Nauczycielu” - tak zwracano się do rabinów, a pytanie o drogę niezawodną do życia wiecznego czy do królestwa, od czasów dziejowej klęski Izraela, należało do częstych u uczniów rabinów. Jezus reaguje pytaniem: "Czemu nazywasz mnie dobrym?" Zaskakuje nas odpowiedź pytaniem na pytanie, ale taki sposób odpowiadania należał u Żydów do dobrego tonu (co pozostało u nich do dziś). Jezus daje wyjaśnienie swego pytania, mówiąc, że „dobrym jest tylko Bóg” (u Mateusza pytanie Jezusa brzmi: "Dlaczego pytasz Mnie o dobro?". Odpowiedź jest taka sama jak u Marka). Swoją odpowiedzią Jezus podniósł rozmowę na wyższy poziom, odrzuca komplement młodzieńca. Jezus chciał, by młodzieniec zdał sobie sprawę z tego, z kim mówi i o co pyta. Nie autorytet rabbiego rozstrzygnie sprawę, lecz Bóg.

Kontynuując odpowiedź, Jezus zaczął wyliczać przykazania dekalogu, ale w sposób, który zastanawia. Są to przykazania z "drugiej tablicy" (opierając się na ikonograficznym ich przedstawieniu - dwie tablice). Wymieniona kolejność jest odmienna do kolejności podanej przez Pismo Święte. Jezus wymieniał: "Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, nie oszukuj, czcij ojca i matkę”. W starotestamentalnych dekalogach nie ma "nie oszukuj" (np. Wj 20, 12-16; Pwt 5, 16-20), ale podany jest inny kontekst (Pwt 24, 14 <LXX>). Dając taki zestaw zakazów, Jezus, prawdopodobnie, chciał wskazać praktyczne zasady postępowania człowiekowi bogatemu, który utrzymuje pracowników.

Porządek wyliczenia zakazów dekalogu u Łukasza jest inny Łk 18, 20: „nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, czcij ojca i matkę”, taki porządek odtwarza linie grzechów króla Dawida, zajmującego wysokie stanowisko (cudzołóstwo, pośrednio zabójstwo Uriasza), grzechy np. Achaba (1 Krl 21 - bezbożnik)].

Młodzieniec odpowiedział Jezusowi: "nauczycieli, wszystkiego tego przestrzegam od mojej młodości". Można w tym wyznaniu młodzieńca wyczytać jakieś pragnienie czegoś więcej, niż dawało wierne przestrzeganie przykazań. Przecież szukał odpowiedzi Jezusa.

"Jezus spojrzał na niego z miłością" (tylko Ewangelia Marka zauważa spojrzenie Jezusa) i odpowiadając, odkrył mu swoja intencję w dialogu, jaką było doprowadzenie do właściwego poziomu pragnień młodzieńca: "Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną". Młodzieniec słysząc odpowiedź Jezusa, "spochmurniał i odszedł zasmucony". Dlaczego? Młodzieniec odchodzi rozdarty wewnętrznie, bo nie stać go na aż takie wyrzeczenie, do którego wyraźnie wezwał go Pan.

Opis dialogu Jezusa z młodzieńcem pokazuje, że do osiągnięcia doskonałości Jezus wymagał od powołanych wyrzeczenia się także dóbr materialnych. Tymczasem u Żydów dobra materialne zawsze były cenione; posiadanie ich było znakiem błogosławieństwa Bożego i było także podstawą do dawania jałmużny, a dawanie jałmużny zapewniało zbawienie. Dlatego tak trudno było młodzieńcowi zrezygnować z bogactwa, jakie posiadał.

 

Św. Marek dołącza do opisu dialogu z młodzieńcem Jezusowe słowa reakcji na to odejście młodzieńca: "Jezus spojrzał dookoła i rzekł do swoich uczniów: <Jak trudno tym, którzy mają dostatki, wejść do królestwa Bożego>. Uczniowie zdumieli się na Jego słowa, lecz Jezus powtórnie im rzekł: <Dzieci, jakże trudno wejść do królestwa Bożego tym, którzy w dostatkach pokładają ufność. Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego>. A oni tym bardziej się dziwili i mówili między sobą: <Któż więc może się zbawić>. Jezus spojrzał na nich i rzekł: "U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga; bo u Boga wszystko jest możliwe" (Mk 10, 23-27).

 

Słowa „U Boga wszystko jest możliwe” napełniają otuchą, bo zapewniają nas, że ponad naszymi częstymi niezrozumieniami pragnień Boga, niedociąganiem do poziomu dialogu z Bogiem, ponad naszym brakiem wielkodusznego odpowiadania na wezwania Boże, jest inna skala ocen u Boga, naszego Ojca. U Boga wszystko jest możliwe, bo On ocenia całość naszych wysiłków i życiowych zmagań.